Archiwum | Listopad, 2011

Czasem usprawiedliwiałabym się zbyt dobrym samopoczuciem, by coś robić

29 List

Ten pomysł Paula Pearsall’a, autora „Toksycznego sukcesu”, na przywrócenie równowagi w życiu bardzo mnie rozbawił i jednocześnie zwrócił uwagę na głębszy problem. To bardzo symptomatyczne, że aby pozwolić sobie nic nie robić musimy mieć zazwyczaj fatalne samopoczucie. Dopiero migrena, grypa czy depresja dają nam usprawiedliwienie, aby po prostu przez chwilę pobyć. Co takiego jest w robieniu czegoś? Czy istniejemy tylko kiedy coś robimy? W rok po urodzeniu córki zaczęłam mieć dziwne nastroje. Marzyłam tylko o tym, by wślizgnąć się do łóżka i spędzać tam całe dnie. Nic nie robiąc. To było oczywiście niewykonalne, ale ta chęć się pogłębiała i w końcu, gdy nie reagowałam, moje ciało zdecydowało „Basta!  Teraz jest czas odpoczynku”. Straciłam kompletnie energię do czegokolwiek. Wciąż nie chciałam się poddać – robiłam badania krwi – wszystko było w porządku, poszłam na terapię – bo może to depresja. Ale to było po prostu ogromne zmęczenie i potrzeba zintegrowania tej ogromnej zmiany, która zaszła w moim życiu. Czytaj dalej

Reklamy

Nie mówiłabym mojej córce, że jest grzeczną dziewczynką

25 List

Wiadomo, „grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam, dokąd chcą”. Uczenie dziewczynek konformizmu i spełniania oczekiwań wszystkich innych na pewno nie zapewni im spełnionego życia na własnych warunkach. Kiedykolwiek słyszę jak w stronę dziecka jest kierowany taki komentarz, coś ściska mnie w żołądku z niezgody – to prawie jak uderzenie. Stawiamy się w roli „boga”, który decyduje jaki jest inny człowiek. Czasem na całe życie. Joanna Berezowska – psychoterapeutka związana z Instytutem Ericksonowskim  w wywiadzie z Tatianą Cichocką mówi, że historie opowiadane przez innych  o nas, często zaczynają nami kierować. Sami zaczynamy pomijać momenty, które nie potwierdzają historii (etykiety), a wzmacniać te, które ją podkreślają. A ponieważ nasza ranga rodzica czy innej dorosłej osoby jest nieswpólmiernie wyższa niż kazdego dziecka, stajemy się odpowiedzialni za to jak się ono postrzega i zachowuje.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego powstrzymuję się od mówienia Jaśminie, że jest grzeczna. A także miła, niemiła, pomocna, spokojna, niegrzeczna, rozbrykana, niesforna, posłuszna, dobra, zła, itp., itd. Czytaj dalej

Byłabym świadoma, że codziennie głosuję na konkretny świat swoimi pieniędzmi

24 List

Robię to kilka razy dziennie – małe głosowania, które kształtują wielki świat.

Kiedy na przykład kupuję kawę w MacDonald’s, głosuję na to, żeby na świecie istniało MacDonald’s  i jego zasady funkcjonowania.

Kiedy kupuję książkę w Empiku, głosuję na to, by być może w przyszłości dyktował on jakie książki będa do kupienia w Polsce oraz na to, że znikną mali, kulturotwórczy wydawcy (http://kultura.newsweek.pl/jak-doic-wydawcow,82833,1,1.htm).

Kiedy kupuję w dużym supermarkecie głosuję na to, by większość zysków opuściła Polskę, a pani w kasie nie mogła pójść przez wiele godzin do toalety.

Kiedy biorę kredyt lub zakładam konto w dużym banku, głosuję na to, by istniał system odsetek i zgadzam się na to, że moje pieniądze będą wspierały rzeczy, których nie mam ochoty popierać (np. zbrojenia w niektórych krajach, kryzys finansowy, duże korporacje).

Bardzo często wydaje nam się, że nasze jednostkowe wybory mają żaden, albo znikomy wpływ na to jak wygląda świat. A jednak to nieprawda.  Czytaj dalej

Stworzyłabym wspólnie misję swojej rodziny

23 List

Stephen R. Covey, autor bestsellera „7 nawyków skutecznego działania” zachęca w książce „7 nawyków szczęśliwej rodziny” do potraktowania rodziny jako najbardziej podstawowej organizacji na świecie. Skoro więc deklaracja misji odgrywa tak kluczową rolę w osiąganiu sukcesu przez organizacje biznesowe, dlaczego nie wykreować wizji rodziny, kótrą wszyscy członkowie będą chcieli wspierać i która zapewni im poczucie przynależności i bezpieczeństwa? To szczególnie ważne, gdy pojawiają się dzieci, bo bez wspólnego systemu wartości i jednoczącego poczucia wspólnej wizji mogą dać się unosić bezwolnie rożnym prądom – twierdzi Covey.

Mnie ten pomysł bardzo zainspirował. Wydaje mi się, ze wizja celu i świadomość wartości jest zawsze wzmacniająca, spajająca i jest się do czego odwołać w razie trudnych sytuacji. Czytaj dalej

Wzięłabym odpowiedzialność za to, aby czuć się kochaną

21 List

Gary Chapman, amerykański terapeuta i autor wielu książek na temat związków dzieli się swoją teorią o tym, że strategie zaspokajania potrzeby miłości można podzielić na 5 grup, które nazwał 5 językami miłości.

Oto one:

Słowa docenienia i wsparcia

Wyrażanie naszej miłości słowami, mówienie o tym, co nam się w partnerze/rce podoba, dlaczego przebywanie z nią/nim sprawia nam radość. Zachęcanie go jej/jego do tego, by robiła to, co daje jej spełnienie, wzmacnianie jej/jego poczucia własnej wartości.

Publiczne docenianie swojego partnera/ki, świętowanie jego/jej talentów.

Jak często wychodzimy poza patrzenie na bliską osobę tylko jako na główne źródło zaspokajania naszych potrzeb i zaczynamy się zachwycać tym człowiekiem, z którym mamy zaszczyt dzielić życie? Czytaj dalej

Pamiętałabym, że ból jest czasem nieunikniony, ale cierpienie jest sprawą wyboru

17 List

Rick Hanson, autor książki „Budda’s Brain” przypomniał mi o tej prawdzie przywołując buddyjską metaforę „drugich strzał”. Różne trudne sytuacje, które nam się przytrafiają wywołują konkretne bolesne odczucia – to „pierwsze strzały”. Ale bardzo często zwielokrotniamy ten ból, dodając sobie cierpienia poprzez swoje myśli i reakcje na temat sytuacji, i to są „strzały drugie”. Można pokusić się o podejrzenie, ze większość cierpienia jest rezultatem tego drugiego uderzenia. A ono zależy wyłącznie od nas.

Pomocna będzie świadomość swoich myśli na temat doświadczenia wywołującego ból. Wyobraźmy sobie, ze czeka nas rozmowa kwalifikacyjna na wymarzone stanowisko. Samo w sobie to wydarzenie jest stresujące, jeśli jednak dołożymy jeszcze wewnętrzne komentarze” i tak ci się nie uda, na pewno poznają, że nie masz wystarczającego doświadczenia, inni są lepsi, skończę w nielubianej pracy, nigdy nic mi się nie udaje, itd., to nie dość że zwiększymy stres i zmniejszymy w ten sposób szansę, że dobrze się zaprezentujemy, to jeszcze przysporzymy sobie dodatkowej porcji  zupełnie niepotrzebnego cierpienia. Czytaj dalej

Pamiętałabym, że nic nie muszę i zawsze mam wybór

16 List

Marshall Rosenberg, twórca metody Nonviolent Communication (Porozumienie Bez Przemocy) wierzy, że wszystkie nasze zachowania mają swój cel – zaspokoić jakąś potrzebę. Jednak tylko w wyjątkowych przypadkach jesteśmy w stanie je wyrazić, ponieważ na ogół nie jesteśmy świadomi ich istnienia. Najczęściej nasza uwaga skupia się na tym, co nas otacza. Widzimy, słyszymy i czujemy, co dzieje się wokół nas i umacniamy naszą wiarę w to, że zdarzenia te powodują nasze reakcje. Jednak w rzeczywistości błyskawicznie porównujemy to, co rejestrują nasze zmysły z naszymi potrzebami i czujemy się dobrze jeśli to, co zachodzi, zgadza się z nimi, lub źle, gdy jest inaczej.

Nasza kultura uczy nas negowania prawa wyboru;  tłumaczymy nasze działania okolicznościami, nie bierzemy odpowiedzialności za swoje myśli i uczucia.

Muszę, powinienem/powinnam, nie mogę, przez ciebie czuję się, tak trzeba… to typowe sformułowania zaciemniające fakt, że wybór mamy zawsze. Czytaj dalej