Pamiętałabym, że nic nie muszę i zawsze mam wybór

16 List

Marshall Rosenberg, twórca metody Nonviolent Communication (Porozumienie Bez Przemocy) wierzy, że wszystkie nasze zachowania mają swój cel – zaspokoić jakąś potrzebę. Jednak tylko w wyjątkowych przypadkach jesteśmy w stanie je wyrazić, ponieważ na ogół nie jesteśmy świadomi ich istnienia. Najczęściej nasza uwaga skupia się na tym, co nas otacza. Widzimy, słyszymy i czujemy, co dzieje się wokół nas i umacniamy naszą wiarę w to, że zdarzenia te powodują nasze reakcje. Jednak w rzeczywistości błyskawicznie porównujemy to, co rejestrują nasze zmysły z naszymi potrzebami i czujemy się dobrze jeśli to, co zachodzi, zgadza się z nimi, lub źle, gdy jest inaczej.

Nasza kultura uczy nas negowania prawa wyboru;  tłumaczymy nasze działania okolicznościami, nie bierzemy odpowiedzialności za swoje myśli i uczucia.

Muszę, powinienem/powinnam, nie mogę, przez ciebie czuję się, tak trzeba… to typowe sformułowania zaciemniające fakt, że wybór mamy zawsze.

Nikt nigdy nie może zabrać nam naszej wolności i możliwości wyboru. Co najwyżej, może ograniczyć nasze opcje. Miki Kashtan, trenerka NVC, przytacza drastyczny przykład – wyobraźmy sobie, że ktoś przykłada nam pistolet do głowy i mówi: „Wydaj swoich przyjaciół albo cię zabiję.” Paradoksalnie nie odebrał nam możliwości wyboru – możemy wydać przyjaciół bądź nie. Po prostu nasze wybory mają swoje konsekwencje.

Kiedy mówię sobie, że coś muszę, stawiam się w pozycji ofiary. oczywiście ma to swoje profity, ale jednocześnie odbiera mi poczucie sprawczości i mocy. W dodatku jest zniekształcaniem rzeczywistości. Weźmy przykład z siedzeniem z dzieckiem w domu – kiedy mówię sobie, że muszę to robić, zmagam się z ogromną frustracją, napadam na partnera, tracę chęć do robienia czegokolwiek, wpadam w depresję. Tymczasem mimo układu społecznego, który faworyzuje w tym obszarze ojców (bo to oni dalej pracują) , opcji jest wiele: są żłobki, klubiki, kluby dla mam z dzieckiem, nianie.

Jednocześnie moja potrzeba troski o córkę sprawia, że nie chcę skorzystać ze żłobka – bo wierzę, że jest za mała na taką separację. Klubiki w czasie zimy tez nie wydają się pociągające, z powodu szalejących tam chorób. Kluby dla mam mnie bardzo męczyły – nie mogłam się skoncentrować na rozmowie biegając za raczkującym dzieckiem. Kiedy przyglądam się jakie potrzeby sprawiają, że decyduję się zostać z dzieckiem w domu, widzę wyraźnie, ze jest to wybór i dzięki temu maleje moja frustracja. Z tego miejsca mogę zacząć szukać nowych możliwości, które połączą te potrzeby z potrzebą kontaktu z innymi, rozwoju. Na przykład mogę zapraszać do domu koleżanki z małymi dziećmi (gdy wiem, że są zdrowe.  Dom jest miejscem bezpiecznym, wiec nie muszę tak się koncentrować na pilnowaniu małej), zadbać o wieczorne wyjścia, gdy mój partner wraca do domu, zatrudnić nianię na kilka godzin dziennie.

Ostatnio przyglądam się z ciekawością wyborowi, który podejmuję decydując się na rysowanie przed sobą najczarniejszych scenariuszy przyszłości. Wydaje się, że nie mam na to wpływu, a jednak za każdym razem na jakimś poziomie wybieram, że będę się w ten sposób straszyć i pozbawiać energii. Na pewno paradoksalnie spełnia to jakieś moje potrzeby. Może wygody i bezpieczeństwa? Wówczas nic już nie potrzebuję robić i narażać się na ryzyko porażki. A może to myślenie magiczne, które ma mi zapewnić, że jednak najgorsze się wie wydarzy, bo się przygotowałam?

Często w bliskich relacjach. mówimy sobie, że to nasza potrzeba wolności nie jest zaspokojona, tymczasem tak naprawdę ogranicza nas nasza potrzeba komfortu i łatwości, a rzutujemy to poczucie ograniczania na partnera/rkę.

Tymczasem nigdy nie robimy nic dla innych – robimy różne rzeczy, nawet, gdy nie mamy ochoty, bo chcemy zaspokoić potrzeby: komfortu, łatwości, troski o innych, troski o siebie (np. nie chcę mieć do czynienia i musieć sobie radzić z twoim gniewem, rozczarowaniem lub innymi emocjami).

Często nasza potrzeba wolności i autonomii (samodzielnego podejmowania decyzji dotyczących naszego życia) jest prowokowana w sytuacji, kiedy odbieramy czyjeś słowa jako żądanie skierowane do nas. Naszą nawykową reakcją jest wówczas bunt lub poddanie się. Obie te opcje mają swoje koszta. Tymczasem możliwe jest świadome wybranie naszej odpowiedzi na żądanie.

Po pierwsze, możemy przypomnieć sobie, że to, co inni mówią zawsze należy do dwóch kategorii: „proszę” lub „dziękuję” (proszę pomóż mi spełnić moje potrzeby i dziękuję,  ze mi pomogłeś je spełnić).

Po drugie, możemy wówczas sprawdzić, czy mam w tej chwili potrzebę i szczerą chęć wsparcia tej osoby i na tym oprzeć swoje reakcje i odpowiedź.

Przypomina mi się sytuacja z moim partnerem, kiedy miała u nas zanocować moja znajoma i akurat wymienialiśmy silikon przy prysznicu. Późnym wieczorem mój partner powiedział, że potrzebuje w tym mojej pomocy. „Nie mam ochoty, jestem zmęczona.” – odpowiedziałam zgodnie z prawdą. „No to ja też to rzucam i twój gość nie będzie miał gdzie się wykąpać – łatwo było usłyszeć wypowiedź mojego partnera jako żądanie (groźba przerwania naprawy). Na szczęście przypomniałam sobie, że mam wybór jak zareaguję – i nie chciałam poddać się lub zbuntować – działanie z takiej energii wpłynęłoby negatywnie na naszą relację. Zapytałam więc go, dlaczego moja pomoc jest dla niego tak ważna w tym momencie. „Potrzebuję wsparcia, bo robię to od kilku godzin i jestem już bardzo zmęczony i nie daję rady robić tego tak dokładnie jak bym chciał i jak to jest potrzebne. Potrzebuję też współpracy w tych domowych zadaniach.” – odpowiedział. To mi bardzo pomogło z pewnego rodzaju radością podjąć decyzję, że mimo zmęczenia zabiorę się do wspólnej pracy.

Praktyka pierwsza

Odzyskiwanie wyboru

1. Napisz 5 rzeczy, które robisz w swoim życiu, ale tego naprawdę nie lubisz i robisz je z dużym oporem (mówisz sobie jednak, że musisz lub powinieneś/powinnaś je robić – nie masz wyboru).

Np. nie lubię wystawiać faktur, bo często popelniam błędy.

2. Zapisz jak się czujesz wykonując te działania:

Sfrustrowana, znudzona, spięta

3. Przeformułuj te powinności używając zdania: Chcę/decyduję się robić…., ponieważ chcę spełnić potrzebę…..(…jest dla mnie ważne…).

Decyduję się wystawiać faktury ponieważ jest dla mnie ważny komfort wynikający z bycia w zgodzie z prawem oraz współpraca z innymi (klienci mogą odliczyć koszty).

4. Sprawdź, czy kiedy widzisz dlaczego wybierasz dane działanie, zmieniły się twoje uczucia?

Czuję większy spokój.

5. Sprawdź, czy jakieś twoje potrzeby nie są spełnione gdy decydujesz się na powyższe działanie.

Lekkość, komfort, że robię to bezbłędnie.

6. Czy mogłabyś/mógłbys znaleźć inny sposób działania łączący obie potrzeby/grupy potrzeb? Wypisz co najmniej 3.

Mogę poprosić księgową o wystawianie faktur dla mnie.

Mogę zatrudnić kompetentną i dokładną osobę do wystawiania faktur.

Mogę wystawiać faktury codziennie i zmniejszyć ryzyko błędów oraz skrócić czas przeznaczany na to działanie jednorazowo.

Praktyka druga

A. Pomyśl o jakimś nawyku, którego w sobie nie lubisz, ale wciąż go powtarzasz, np. jesz 3 razy w tygodniu czekoladę, chociaż zawsze boli cię po niej żołądek, palisz papierosy, krytykujesz męża.

B. Dlaczego się za to obwiniasz – jakich potrzeb ten nawyk nie spełnia? (dobrego samopoczucia, troski o ciało, równowagi, itd.)

C. Zastanów się dlaczego to robisz – jaką potrzebę próbujesz w ten sposób spełnić? Np. palenie papierosów może spełniać potrzeby: komfortu, spokoju, kontaktu ze sobą, z innymi, relaksu, bezpieczeństwa.

D. A teraz test na twoją kreatywność – czym mógłbyś zastąpić ten nawyk, uwzględniając potrzeby jakie spełnia i których nie zaspokaja?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: