Nie mówiłabym mojej córce, że jest grzeczną dziewczynką

25 List

Wiadomo, „grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam, dokąd chcą”. Uczenie dziewczynek konformizmu i spełniania oczekiwań wszystkich innych na pewno nie zapewni im spełnionego życia na własnych warunkach. Kiedykolwiek słyszę jak w stronę dziecka jest kierowany taki komentarz, coś ściska mnie w żołądku z niezgody – to prawie jak uderzenie. Stawiamy się w roli „boga”, który decyduje jaki jest inny człowiek. Czasem na całe życie. Joanna Berezowska – psychoterapeutka związana z Instytutem Ericksonowskim  w wywiadzie z Tatianą Cichocką mówi, że historie opowiadane przez innych  o nas, często zaczynają nami kierować. Sami zaczynamy pomijać momenty, które nie potwierdzają historii (etykiety), a wzmacniać te, które ją podkreślają. A ponieważ nasza ranga rodzica czy innej dorosłej osoby jest nieswpólmiernie wyższa niż kazdego dziecka, stajemy się odpowiedzialni za to jak się ono postrzega i zachowuje.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego powstrzymuję się od mówienia Jaśminie, że jest grzeczna. A także miła, niemiła, pomocna, spokojna, niegrzeczna, rozbrykana, niesforna, posłuszna, dobra, zła, itp., itd.

Otóż wszystkie te określenia statycznie opisują rzeczywistość. Zamykają całą niesamowita złożoność osobowości mojej córki i pakują ja w jedno określenie – etykietę, która tak naprawdę bierze się z tego, czy w danym momencie jej zachowanie spełnia moje potrzeby czy nie. Jakby tego nie ukrywać, jest to po prostu narzędzie manipulacji, które ma ją skłonić do tego by te potrzeby i oczekiwania spełniała – najczęściej w jeden konkretny sposób, do którego jestem przywiązana. Efekt: zewnętrzna sterowność. Przez tego rodzaju nagradzanie i karanie (pozytywne i negatywne etykiety to przecież sposób na kary i nagrody) sprawiam, ze w mojej córce zanika gdzieś wiara w to, że może sama decydować jak wzbogacać życie innych.

Kary i nagrody niszczą wewnętrzną motywację i kontakt ze sobą. Ich odpowiednikiem w metodzie, którą bardzo cenię – Nonviolent Communication –  są szczerość oraz wdzięczność (informacja zwrotna jak działania dziecka wpływają na spełnienie/niezaspokojenie naszych potrzeb).  Kiedy mówimy dzieciom w jaki sposób ich działania wzbogaciły nasze życie, pomagamy im budować poczucie własnej wartości i sprawczości. Uczymy je, że mają w sobie siłę, aby mieć wpływ i wnosić pozytywny wkład w życie innych i że mogą sobie ufać.

Praktyka

A. Przypomnij sobie, kiedy spodobało ci się coś, co zrobiło twoje dziecko i co wyraziłeś w formie typu”: „Jesteś bardzo grzeczny”

B. Zastanów się, co dokładnie zrobiło dziecko? Pobawiło się cicho, kiedy bolała cię głowa? Odrobiło lekcje zaraz po przyjściu ze szkoły?

C. Jakie twoje potrzeby spełniło jego/jej zachowanie? Troski, wsparcia, odpoczynku, łatwości?

D. Opowiedz dziecku jak wzbogaciło twoje życie. Zamiast „Jesteś bardzo grzeczny”, użyj obserwacji i potrzeb, np. „Kiedy sam się bawiłeś przez pół godziny, ja mogłam odpocząć, bo bardzo bolała mnie głowa. Bardzo ci za to dziękuję.”

I jeszcze kilka inspirujących dla mnie przykładów takiego tłumaczenia, przedstawionych przez szwedzką trenerkę Nonviolent Communication Marianne Gothlin:

Zamiast „Jaki ładny rysunek” – „Bardzo podobają mi się kolory, których użyłeś.”

Zamiast „Jesteś dobrym uczniem” – Kiedy zobaczyłam jak pracujesz z innymi w grupie, bardzo się ucieszyłam, bo tak ważne dla mnie jest byśmy mogli współpracować.”

Zamiast „Dobre wypracowanie” – „Łatwo mi się czytało, to co napisałeś.”

Kiedy dziecko nauczyło się np. wiązać sznurówki, zamiast „Ale jesteś dobra.” – „Ale się cieszę, że dziś umiesz coś, czego nie umiałaś wczoraj.”

Zamiast: „Masz piękny sweter.” – „Cieszę się że cię widzę i że sposób, w jaki się ubierasz, odzwierciedla piękno, które w tobie widzę

Praktyka

A co wówczas, gdy nasze dziecko robi coś, co ocenilibyśmy nawykowo jako „niegrzeczne” czy „nieposłuszne”?

Wszystko, co robią ludzie, a więc i dzieci, to próba spełnienia jakiejś potrzeby. Jeśli dziecko robi coś, czego nie akceptujesz – zastanów się, jakie potrzeby próbuje w ten sposób zaspokoić. Następnie pomóż dziecku nawiązać z nimi kontakt (empatia), tylko wówczas będzie mogło wziąć w następnym kroku także twoje potrzeby pod uwagę i rozważyć zmianę działania.

Dzieci są bardzo chętne do współpracy – ich potrzeba wzbogacania życia innych jest bardzo silna – ale, jak i u dorosłych – tylko, gdy jest między nami kontakt, a nie presja. W większości wypadków – kiedy inni nie robią tego, o co ich prosimy – to dlatego, że odbierają to jako żądanie. Kiedy o coś prosisz dziecko, powiedz o swoich potrzebach i sprawdź, czy nie żądasz (czy będą konsekwencje jeśli dziecko odmówi wykonania tego, o co prosisz?)

W Nonviolent Communication uważa się, że „nie” jest pewnego rodzaju zaproszeniem do tańca – nie oznacza końca interakcji, ale jest jej początkiem, celem tego procesu jest nawiązanie kontaktu, który pozwoli spełnić potrzeby obu stron – tej, która prosi i tej, która odmówiła spełnienia skierowanej do niej prośby.


Przyjmowanie „nie” od dziecka w odpowiedzi na naszą prośbę.

A. Przypomnij sobie prośbę, jaką skierowałeś do dziecka i w odpowiedzi usłyszałeś „nie” wyrażone w różnej formie („nie”, „tak, ale”, pozorna zgoda i zwlekanie z działaniem, „zaraz”, itp.). Zapisz swoją prośbę.
B. Jak się poczułeś/łaś w reakcji na odmowę? Jakie twoje potrzeby były niezaspokojone? (np. zrozumienie dlaczego dziecko mówi nie, wsparcia, wzajemności, troski, efektywności).
C. Zastanów się, co kierowało dzieckiem, kiedy nie spełniło twojej prośby? Czy chciałoby mieć wybór, poczucie autonomii, chciało się bawić, itp.? Przypomnij sobie, że każde „nie” oznacza „tak” dla jakiejś innej potrzeby dziecka.
D. Porozmawiaj z dzieckiem i korzystając z tej nowej świadomości, sprawdź swoje przypuszczenia „Czy kiedy nie chciałeś założyć butów przed wyjściem z domu, chciałeś móc zdecydować jakie buty włożysz?” „Chciałeś się jeszcze pobawić?”
E. Kiedy stwierdzisz, że dziecko poczuło się wysłuchane, opowiedz mu jak jego „nie” na ciebie wpływa, jakie twoje potrzeby nie są wówczas spełnione. Np. „Kiedy nie chcesz założyć butów, denerwuję się, bo chcę szybko wyjść z domu i zdążyć na pociąg”.
F. Zaproponuj dziecku wspólne poszukanie rozwiązania, które spełni potrzeby twoje i dziecka i będzie mogło być zastosowane w podobnej sytuacji w przyszłości.

Reklamy

Komentarze 2 to “Nie mówiłabym mojej córce, że jest grzeczną dziewczynką”

Trackbacks/Pingbacks

  1. Byłabym dobrą matką. Według swojej definicji. « Gdybym dorosła - Styczeń 30, 2012

    […] I czwarta część – chciałabym patrzeć z otwartością jak manifestuje się przez nią życie – bez zakładania statycznych okularów,  że jet taka i taka (nawet pozytywnie). Pisałam już o tym w odcinku pt. Nie mówiłabym mojej córce, że jest grzeczną dziewczynką […]

  2. Usunęłabym ze swojego słownika etykietę “dziecko” « Gdybym dorosła - Lipiec 18, 2012

    […] Uważać na niewidoczną przemoc, która wynika z nadawania dziecku etykiet: grzeczna, posłuszna, łobuz, leniwa, niewdzięczny, mało bystry – te wszystkie określenia wyrażają na ile dziecko spełnia nasze oczekiwania i jednocześnie mogą stać się wielkim życiowym bagażem. Pozbawiają małego człowieka kontaktu ze swoją potrzebą wzbogacania życia innych i programują go na zenątrzsterowność  – zależność od pochwał i krytyki innych. Więcej na ten temat pisałam w odcinku “Nie mówiłabym swojej córce, że jest grzeczną dziewczynką”.  […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: