Czasem usprawiedliwiałabym się zbyt dobrym samopoczuciem, by coś robić

29 List

Ten pomysł Paula Pearsall’a, autora „Toksycznego sukcesu”, na przywrócenie równowagi w życiu bardzo mnie rozbawił i jednocześnie zwrócił uwagę na głębszy problem. To bardzo symptomatyczne, że aby pozwolić sobie nic nie robić musimy mieć zazwyczaj fatalne samopoczucie. Dopiero migrena, grypa czy depresja dają nam usprawiedliwienie, aby po prostu przez chwilę pobyć. Co takiego jest w robieniu czegoś? Czy istniejemy tylko kiedy coś robimy? W rok po urodzeniu córki zaczęłam mieć dziwne nastroje. Marzyłam tylko o tym, by wślizgnąć się do łóżka i spędzać tam całe dnie. Nic nie robiąc. To było oczywiście niewykonalne, ale ta chęć się pogłębiała i w końcu, gdy nie reagowałam, moje ciało zdecydowało „Basta!  Teraz jest czas odpoczynku”. Straciłam kompletnie energię do czegokolwiek. Wciąż nie chciałam się poddać – robiłam badania krwi – wszystko było w porządku, poszłam na terapię – bo może to depresja. Ale to było po prostu ogromne zmęczenie i potrzeba zintegrowania tej ogromnej zmiany, która zaszła w moim życiu. Ewa Klepacka-Gryz w tekście w magazynie Sens poświęconym  fazom życia kobiety opisuje etap kryzysu, który pojawia się wielokrotnie na drodze rozwoju. Zaleca wówczas dystans i izolację oraz ograniczenie wszystkich swoich powinności do minimum, aby w pełni go doświadczyć. Tylko wówczas zmiana, która chce się wydarzyć będzie mogła dokonać się w pełni. Tak było i w moim przypadku. Zatrudniłam nianię, zrezygnowałam z prawie wszystkich projektów w pracy i zajęłam się robieniem tego, co sprawia mi radość i przyjemność. Od tamtej pory wiele w moim życiu wciąż zmienia się na lepsze, mam wręcz wrażenie, że przechodzę życiową transformację.

My, kobiety, jesteśmy od dziecka uczone wyczulenia na potrzeby innych i na pomaganie im w ich spełnianiu. Często gubimy siebie i swoje pragnienia. Monika Bielecka-Prokop dzieli się w wywiadzie portalu gazety tym, jak dziesięć lat temu prowadziła z Dojrzewalnią Róż warsztaty dla kobiet dotyczące odpoczywania w całej Polsce. „Plan był taki, że będziemy dzielić się z kobietami strategami w jaki sposób mogą spędzać wolny czas. Okazało się jednak że pojawił się mur – polskie kobiety nie dawały sobie w ogóle prawa do odpoczynku!”. Ja też zauważyłam, że od kiedy zostałam matką, kompletnie przez jakiś czas nie pozwalałam sobie na prawo do spełniania swoich pootrzeb: kontaktu z innymi, stymulacji, różnorodności, odpoczynku. Chciałam wszystko co najlepsze dać mojej córce. Oczywiście to nie działa i w końcu obie za to zapłaciłyśmy: moim wyczerpaniem, zniecierpliwieniem, stanem bliskim depresji. W metodzie Nonviolent Communication często przywołuje się metaforę z maskami tlenowymi w samolocie, gdzie matka najpierw sama musi założyć sobie maskę, a dopiero potem może uratować dziecko. Inna kolejność może zagrozić i matce i dziecku. Z potrzebami jest podobnie.

Chciałabym nie czekać na wypalenie, tylko na stałe włożyć do mojego harmonogramu dni nic nie robienia, czyli bycia. Liv Larsson, autorka książki „Wdzięczność. Najtańszy bilet do szczęścia”, przypomina o idei szabasu i zachęca, aby zapewnić sobie takie dni kontemplacji jako czas ładowania akumulatorów życiowej energii. Aby zauważyć jakie potrzeby są spełnione w naszym życiu, musimy zrobić miejsce na odpoczynek. To może być trudne, bo umysł nastawiony na działanie odbiera spokój jako coś, co mu zagraża. Liv zwraca uwagę, że w przyrodzie istnieje naturalny rytm: „lato przychodzi po zimie, śmierć po życiu, odpływ po przypływie, noc po dniu. Po każdym uderzeniu serce odpoczywa, po każdym wdechu płuca na chwilę się zatrzymują. Natura chce nieprzerwanej równowagi miedzy wysiłkiem a odpoczynkiem.(…) W pośpiechu łatwo gubimy gubimy chwile ciszy i spokoju, które mogą nam rozjaśnić wiele spraw i uświadomić, co sie w życiu liczy. ryzykujemy przeoczenie miłości, która daje siłę i zapewnia miejsce w otoczeniu. Może nas ominąć zabawa. (…) To niemal tak, jakbyśmy nabrali zdradliwego przekonania, że nasze życie nabiera sensu tylko, jeśli coś robimy.”

Czas wyciszenia to czas wewnętrznych porządków, szansa, aby skontaktować się z tęsknotami i potrzebami, usłyszeć swój wewnętrzny głos, który podpowiada jaka droga jest teraz dla nas dobra. Wojciech Eichelberger w książce napisanej z Renata Dziurdzikowską „Zatrzymaj się” mówi o takim spotkaniu ze sobą jako o podstawowej potrzebie, bezcennym doświadczeniu, które z czasem owocuje życiem bardziej świadomym, prawdziwym, które może zmieniać naszą hierarchę wartości i życiowe cele.

Praktyka

„Raz w miesiącu, kiedy się obudzisz w wyjątkowo pogodnym nastroju, zadzwoń do pracy i zawiadom, że dziś po prostu zbyt dobrze się czujesz, żeby pracować. Siedź, nic nie rób i po prostu „bądź w domu”. Udawaj przeziębienie, to znaczy rób to, co byś robił, gdybyś naprawdę był bardzo przeziębiony. Dogadzaj sobie. Poleż sobie na kanapie, poczytaj klasykę, na którą nigdy nie miałeś czasu, i podjadaj przekąski, które sprawią ci przyjemność.” Paul Pearsall, „Toksyczny sukces”

Praktyka 

Dzień wdzięczności – sobotę chciałabym przeznaczyć na cieszenie się tym, co jest obecne w moim życiu – świadomą kontemplację tego, co przynosi mi radość. W tym dniu stworze przestrzeń na refleksję, będę uważna, by nie pozwolić umysłowi błądzić po bezdrożach niepokojów i zmartwień. Chciałabym świadomie spożywać posiłki, bez rozpraszaczy w stylu książka czy telewizja. Chcę skupić się na rozmowie, śmiechu, byciu z bliskimi.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: