Przestałabym być osobą o nieograniczonych potrzebach w świecie ograniczonych zasobów

2 Gru

Jakiś czas temu dotarło do mojej świadomości z całą ostrością, że rzecz, której pragnę dałaby mi tylko krótkotrwałą satysfakcję. Tak, jak i każda inna. To odkrycie skonfrontowało mnie z bezsensem gonienia za coraz to nowymi potrzebami oraz inwestowania w to czasu i energii – marnowania zasobów swoich i świata. Jon Kabat-Zinn w książce „Życie piękna katastrofa” tak to podsumowuje: „Jeśli dostaniemy to, czego chcemy, zwykle chcemy czegoś następnego. Umysł znajduje coraz to nowe potrzeby, by czuć się szczęśliwym czy spełnionym. Z tego względu bieżąca sytuacja rzadko zadowala nas na długo, nawet jeśli panuje spokój i czujemy satysfakcję. ”

Zjawisko hedonistycznej adaptacji (przyzwyczajania się do tego, co przynosi radość) sprawia, że podobno poziom szczęścia osób sparaliżowanych i takich, które wygrały miliony na loterii bywa zbliżony. Według badań Sonii Lyubomirsky, autorki książki „Wybierz szczęście”, tylko 10% naszego poczucia szczęścia jest uzależnione od sytuacji życiowej. Niewiele więc da kupienie sobie nowego domu czy sprawienie nowego partnera:-) A przecież angażujemy w to tak wiele energii i poświęcenia. Choć mamy coraz więcej, nasze zachodnie poczucie szczęścia wcale nie wzrosło w ostatnich latach.

Praktyka

Według Kare Landfalda, twórcy metody Zen-coaching, szukamy na zewnątrz jakości, kóre są w nas, tylko straciliśmy z nimi kontakt. Dopóki go nie odzyskamy, żadna zewnętrzna rzecz nas nie zaspokoi. Dlatego warto sobie zadawać pytania: ” Co dałaby mi ta rzecz? A to z kolei co by mi dało? A to?

Kare zachęca do praktyki odróżniania pragnienia od strategii, która wygląda tak:

Pierwsze pytanie: Czego pragnę?

Przez „pragnienie” ma tu na myśli wewnętrzną jakość istnienia, taką jak spokój, miłość, wolność, zaufanie, przepływ, kontakt, itp. a nie konkretne rzeczy, czy wydarzenia. Konkretne rzeczy lub wydarzenia, których możemy chcieć lub pożądać, nazywa STRATEGIAMI, o których jesteśmy przekonani, że pomogą nam uzyskać te jakości życia, których pragniemy.

Ja na przykład chcę, aby partner ze mną więcej rozmawiał (strategia), ale tak naprawdę to czego pragnę to jakości, których, jak sądzę, rozmowa z partnerem pomoże mi doświadczyć, takie jak miłość, kontakt, wsparcie, spokój, przepływ, bezpieczeństwo, sens.


Drugie pytanie: Co mogę zrobić, żeby być w lepszym kontakcie z tymi jakościami w moim życiu?
Bez rozmowy z partnerem! Mogę zdecydować się praktykować kontakt bez słów (polecam książkę Stevena Stosny i Patricii Love na ten temat: „How to improve your Marriage without Talking”), np. pielęgnując dobre myśli o partnerze, myśląc o naszych wspólnych wartościach, wczuwając się empatycznie w motywacje i potrzeby partnera. Mogę doświadczać miłości starając się pozbyć oczekiwań wobec innych – otwierając w ten sposób swoje serce, mogę praktykować matematykę serca. Mogę doświadczać bezpieczeństwa poprzez powtarzanie sobie, ze dam sobie rade w każdej sytuacji i przypominanie sobie rożnych momentów, kiedy tak było. Mogę doświadczać spokoju poprzez prace z kwestionowaniem niespokojnych, negatywnych myśli, skupianie się na tu i teraz.

Praktyka

Paul Pearsall, autor „Toksycznego sukcesu”,  twierdzi z kolei, że stan pragnienia ożywia i uatrakcyjnia życie. Chodzi jednak o to, by smakować pragnienie, a nie zawsze o to, by je spełniać. Przypomina o psychologicznej zasadzie, ze wszystkie pragnienia i radości sa przejściowe i zachęca, by uwierzyć, ze czasem bardziej satysfakcjonujące może być zachowanie zachwytu dla jakości rzeczy, których nie posiadamy, bo zdobycie ich może popsuć ten zachwyt.

Praktyka

Inspirujące jest dla mnie także sugerowane przez Eckharta Tolle, autora „Potęgi teraźniejszości” sporządzenie spisu warunków, które muszą być spełnione, abym mogła się w życiu zrelaksować i odnaleźć spokój:

Będę szczęśliwa gdy wydarzy się…

Będę szczęśliwa gdy ty…

Praktyka

Skupienie się na tym, co może naprawdę działać. Wiem na przykład że dla mnie podstawą życiowej satysfakcji jest nieodmiennie odczuwanie więzi z innymi ludźmi, częsty kontakt z osobami, które lubię, kocham, cenię.

Praktyka

Wdzięczność za rzeczy, które już są obecne w moim życiu (przeciwdziałanie hedonistycznej adaptacji): prowadzenie dziennika wdzięczności, wyrażanie wdzięczności bliskim za rzeczy, które do tej pory wydawały mi się oczywiste.

Zabawną inspiracją jest blog „1000 awesome things” i książka The Book of Awesome, ich autor, Neil Parischa – zebrał rzeczy, które przynoszą nam radość i przyjemność niezleżnie od miejsca w świecie, w którym mieszkamy: począwszy od długiego przytulenia, kiedy go naprawdę potrzebujemy, przez możliwość przespania nocy na swojej ulubionej poduszce po męczącej podróży czy odpowiedzenie wreszcie na maila, który czekał na ciebie od wielu dni, po wydobycie łuski popcornu spomiędzy zębów po długim czasie irytującej niewygody. Neil zwraca uwagę, że najlepsze rzeczy w życiu są za darmo. Moje ulubione to: zapach świeżo skoszonej trawy, przypomnienie sobie w jakim jeszcze filmie grał ten facet, zapach nowej książki, stanięcie w kolejce zaraz przedtem jak zrobi się naprawdę długa, ból mięśni po wieczorze spędzonym na tańcach, dzień, w którym zdałam sobie sprawę, że prowadzenie samochodu to już nie stres, a tylko przyjemność. Neil Parischa zainspirował mnie do szukania takich oczywistych cudownych momentów w moim życiu i delektowania się nimi. Słuchanie, jak moja córka śmieje się w głos w kąpieli, spacer przez sad w słoneczny jesienny dzień, smak pierwszego racuszka z jabłkami, rozmowa z kimś bliskim, oddalonym o tysiące kilometrów. Ta „działalność” ma skutek uboczny – moja potrzeba wspólnoty jest wówczas naprawdę spełniona: uśmiecham się na myśl, że inni odczuwają takie momenty również jako pełne satysfakcji. A jakie są Wasze drobne życiowe radości? Czy łatwo jest je dostrzegać i doceniać?

Advertisements

Jedna odpowiedź to “Przestałabym być osobą o nieograniczonych potrzebach w świecie ograniczonych zasobów”

  1. Dominika Luty 24, 2012 @ 8:24 am #

    Lubię rano się budzić. To moja ulubiony moment w ciągu dnia. Moja wdzięczność do życia jest wtedy wielka 🙂 Pamiętam jak kupiłam książkę o wdzięczności Liv Larsson i pierwsze słowa, które przeczytałam na okładce zachwyciły mnie – jestem wdzięczna, że mogę sprzątać po imprezie, bo to znaczy, że mam przyjaciół. To dla mnie było ważne, bo przez mój dom przewija się mnóstwo ludzi i czasem mam wrażenie, że tylko sprzątam 😉 Miałam okazję niedaleko potem spotkać Liv i powiedziałam jej o tym, że to zdanie jest dla mnie najważniejsze w całej książce i że dopiero po jakimś czasie zauważyłam, że to nie ona je napisała. 😉 Na to powiedziała, że jest mi wdzięczna za to, co mówię, i że przekaże to autorowi tych słów, bo to dla niego niego będzie bardzo ważne…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: