Zamieniłabym poczucie winy na poczucie odpowiedzialności

6 Gru

Przez długi czas wydawało mi się, ze poczucie winy, chociaż nieprzyjemne, ma jednak duży sens – pokazuje gdzie postąpiliśmy wbrew swojej potrzebie troski o innych – czyli ma być takim biciem na alarm, że warto zmienić kurs. Ostatnio jednak rozmowa z psychoterapeutką uświadomiła mi, że samo to uczucie jest jednocześnie bardzo egocentryczne, niekonstruktywne i zatrzymuje nas w miejscu. Kiedy przeżywamy poczucie winy, skupiamy się swoich nieprzyjemnych uczuciach, nasza energia jest zaangażowana w próbę poradzenia sobie z nimi – poprzez racjonalizowanie,  usprawiedliwianie się, użalanie się nad sobą, dokładanie sobie ocen i oskarżeń, wypieranie, itp. Generalnie – nic z tego nie wynika jeśli chodzi o człowieka, którego potraktowaliśmy niespójnie z naszymi wartościami i w jakiś sposób przyczyniliśmy się do jego cierpienia.

Dotarło do mnie, że poczucie winy powinno być tylko pierwszym krokiem. Kiedy bowiem uświadomię sobie, że kryje się za nim potrzeba troski o innych oraz przyczyniania się do ich dobra, naturalnie może zmienić się w poczucie odpowiedzialności. Które w praktyce  mogłoby się zamanifestować poprzez zadanie takiego pytania:

Jest mi smutno, że cierpisz i moje działania się do tego przyczyniły. Co mogę zrobić, żeby wzbogacić twoje życie? Co mogę zrobić, aby ci to wynagrodzić?

Podobał mi się przykład przytoczony przez psychoterapeutkę: załóżmy, że ktoś czekał na nas długo na mrozie, a my spóźniliśmy się na spotkanie. Dopada nas poczucie winy. Jeśli chcemy na nim poprzestać, skupimy się na usprawiedliwianiu siebie, tłumaczeniu dlaczego tak się stało i jak źle się z tym czujemy (a może cala sprawa dalej rozgrywa się na mrozie i biedna ofiara naszego poczucia winy dalej marznie:-)). Tymczasem gdyby przejść do poczucia odpowiedzialności – należałoby natychmiast zapytać te osobę jak możemy jej to wynagrodzić, oddać jej swoje rękawiczki,  zabrać do naszego ciepłego samochodu, na ciepłą herbatę, itp.

Praktyka

Poprzez wybaczenie sobie do poczucia odpowiedzialności

Wielokrotnie w życiu podjęliśmy działania i decyzje, których żałujemy.
Z punktu widzenia Nonviolent Communication zawsze jednak podejmujemy najlepszą decyzję w danym momencie. Jak to działa?

Za wszystkimi naszymi działaniami stoi próba jakiejś żywej dla nas w danym momencie potrzeby lub grupy potrzeb. Marshall Rosenberg wyróżnia dwie „postaci” – konstrukcje psychiczne, które w nas wspierają ten mechanizm. Pierwszą nazwał wewnętrznym Decydentem – to ktoś, kto po rozpatrzeniu naszej sytuacji i odpowiadającym jej niespełnionych potrzeb, podejmuje decyzje, jakie działanie w tej chwili zaspokoi jednocześnie jak największą ich liczbę. Ale jak wiemy – nigdy nie mamy pewności, czy to się uda osiągnąć. Dlatego po wykonaniu działania do akcji może wkroczyć Wewnętrzny Edukator. Jego zadaniem jest przekazanie nam wiadomości, że podjęte działanie – zaspokajając jakieś potrzeby, nie spełniło jednocześnie innych dla nas ważnych, których w momencie podejmowania decyzji mogliśmy po prostu nie być świadomi. Np. nasze działanie sprawiło, że potrzeba kogoś bliskiego nie została spełniona – i teraz daje znać nasza potrzeba troski o innych. Wewnętrzny Edukator chce doprowadzić do tego, abyśmy w przyszłości, w podobnej sytuacji, wzięli pod uwagę także i ją, podejmując decyzję jakie działanie wybrać. Czyli bardzo troszczy się o nasz dobrobyt.

Niestety, ponieważ zostaliśmy wychowani w kulturze, która nie wspiera kontaktu z potrzebami bezpośrednio, a skupia się na ocenach i analizach, narzędzia, których używa bywają dla nas bardzo bolesne. Wewnętrzny Edukator to inaczej nasz wewnętrzny krytyk. Wszyscy zapewne znamy jego metody: krytykowanie, ocenianie, wzbudzanie poczucia winy, wstydu, żalu, rozpamiętywanie przeszłości. Najczęściej chcemy wyprzeć ten głos w nas, aby nie doświadczać tych pełnych cierpienia stanów. Tymczasem on nie odpuści „nękania” nas, dopóki nie odbierzemy wiadomości, którą próbuje nam przekazać. Dlatego zapraszam Was do następującego ćwiczenia:

Krok 1: Przypomnij sobie jakieś działanie z przeszłości, którego bardzo żałujesz, masz z jego powodu poczucie winy, itp. Co dokładnie czujesz, kiedy o nim myślisz?

Ja na przykład mam ostatnio spore poczucie winy z powodu używania jednorazowych pieluch. Martwię się, że może to negatywnie wpłynąć na zdrowie mojej córki (te wszystkie związki chemiczne stosowane do wybielania, pozostające w ciągłym kontakcie ze skórą), ale najbardziej doskwiera mi świadomość, że zaśmiecam w ten sposób świat, w którym będzie żyła ona i inni. Oczywiście, samobiczowanie niczego nie zmienia. Wciąż używam pieluch i wciąż mam z tego powodu dużo emocjonalnego obciążenia. Jak mogę wziąć odpowiedzialność za tę sytuację i swoją potrzebę troski?

Krok 2: Zastanów się, jakie potrzeby próbowałaś spełnić decydując się na nie.

Zaczynam więc od zidentyfikowania potrzeby, którą to działanie spełnia (bo skoro się na nie decyduję, tak musi być). W tym przypadku jest to potrzeba komfortu i odpoczynku. W moim obecnym poziomie zmęczenia ma duży priorytet. Myśl o dodatkowym obowiązku – praniu pieluch- jest naprawdę zniechęcająca.

Krok 3: A jakich potrzeb to działanie nie zaspokoiło?

O jakiej potrzebie zapominam wybierając używanie pieluch jednorazowych? Troski o zdrowie mojego dziecka oraz troski o świat i dobrobyt ludzi, którzy będą w nim żyli.

Krok 4: Co możesz zmienić w przyszłości w podobnej sytuacji, aby połączyć obie grupy potrzeb?

Jakimś rozwiązaniem będzie przerzucenie się na pieluchy ekologiczne – nie szkodzą dziecku i kiedyś w końcu się rozłożą. Dyskomfort powoduje fakt, ze to jednak wciąż śmieci na długi czas.

Mogę „pracować” nad swoim zmęczeniem (zaspokajać potrzebę odpoczynku) i być może znajdę wówczas przestrzeń na dodatkowe obowiązki, czyli pranie pieluch.

Moge porozmawiać z jakąś mamą o tym jak to jest stosować pieluchy wielorazowe (moze wcale nie tak obciażająco jak sobie wyobrażam?)

Mogę coraz częściej wysadzać Jaśminę na nocnik i używać coraz mniej pieluch.

Może zrobię tak: pieluchy ekologiczne plus częste wysadzanie na nocnik. Jakoś czuję się najlepiej z takim pomysłem.

Krok 5: Czy twoje uczucia z punktu pierwszego się zmieniły lub zmniejszyły natężenie?

Tak, czuję się lżej widząc, jakie działanie mogę podjąć w duchu odpowiedzialności za swoje potrzeby. Poczucie winy zniknęło. 

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Zamieniłabym poczucie winy na poczucie odpowiedzialności”

Trackbacks/Pingbacks

  1. Jak radzić sobie z poczuciem winy - Jestem bogata - Marzec 18, 2015

    […] programu do webinarów i włączać dyktafon podczas kolejnych spotkań. Gorąco polecam Ci w temacie poczucia winy wpis na moim ulubionym blogu Gdybym […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: