Archive | Styczeń, 2012

Byłabym dobrą matką. Według swojej definicji.

30 Sty

Być dobrą matką – która z nas tego nie chce? Tylko, co to w ogóle znaczy? Od dwóch lat, czyli odkąd urodziła się moja córka, próbuję odnaleźć się w gąszczu dziesiątek oczekiwań i zaleceń (często sprzecznych), które sprawią, że zasłużę na ten tytuł, a moje dziecko zyska szansę na udane życie.

W pewnym momencie ta presja osiągnęła już we mnie takie natężenie, że groziła utratą jakiejkolwiek radości z bycia matką.

Ekologiczne warzywa – zorganizuj co tydzień i zarób na nie, codziennie musi jeść świeżo ugotowane potrawy, najlepiej w pełni zrównoważone, z mięsem (koniecznie – inaczej grozi jej anemia – to mój pediatra;  absolutnie – to zbyt obciążające dla małego organizmu – to mój pediatra homeopata), szczepienia – najlepiej wszystkie dostępne – to mój pediatra;  żadne, albo jak najmniej – bo to zupełnie zniszczy jej odporność – to kilku lekarzy holistycznych, także pediatrów. Potrzeby – najlepiej spełniać wszystkie (Rodzicielstwo bliskości); trzeba dążyć, by zawsze znaleźć rozwiązanie pozwalające wziąć jej potrzeby pod uwagę na równi ze swoimi (Nonviolent Communication), lepiej nie spełniać wszystkich potrzeb, szczególnie gdy nie mamy na to najmniejszej ochoty, bo straci poczucie bezpieczeństwa i stanie się egocentryczna (terapeutka). Dbaj, by nie było jej zimno, ale jednocześnie uważaj, bo przegrzanie jest równie groźne. Organizuj jej kontakty z innymi, ale chroń przed chorobami. Bądź cały czas blisko, ale nie poświęcaj się dla niej. Już teraz pomyśl o najlepszym przedszkolu i szkole. I tak dalej, i tak dalej… Czytaj dalej

Przestałabym zdradzać siebie

25 Sty

Przeżyłam kiedyś zdradę emocjonalną w bliskim związku i było to doświadczenie niezwykle bolesne. Ale ostatecznie stało się też bardzo budujące.

Żałoba i próby pogodzenia się z tym, co się wydarzyło trwały wiele długich miesięcy. Najtrudniejsze było zrozumienie: jak to możliwe, że najbliższy (przynajmniej z założenia) człowiek mógł się zdecydować na takie działanie, wiedząc, jaki to przyniesie mi ból. Bardzo pomocna była wówczas dla mnie empatia:  spojrzenie oczami drugiej osoby i próba zobaczenia jakie potrzeby próbowała spełnić. Kiedy udało mi się naprawdę poczuć, że temu mężczyźnie chodziło o to, aby doświadczyć, że żyje pełną piersią i że nie znalazł na to wielkie pragnienie innej, mniej raniącej strategii, paradoksalnie jako jedno z wielu uczuć poczułam wdzięczność. Konfrontacja z tą sytuacją wprowadziła bowiem do naszego związku życie i przepływ, którego wcześniej bardzo brakowało.

Jeszcze skuteczniejszym wsparciem była metoda odwróceń proponowana przez Byron Katie: każdą sprawiającą wielkie cierpienie myśl typu: „On mnie zdradził!” zamieniałam na jej odwrócenia: „To ja zdradziłam jego.” oraz „To ja zdradziłam siebie.” Czytaj dalej