Odzyskałabym swoją seksualność

4 Maj

Mało która z nas otrzymała podczas dzieciństwa i dorastania pozytywny przekaz na temat swojej seksualności. Trudno o coś bardziej odbierającego jej siłę niż usłyszenie od matki: „Ojciec kazał mi o tym z tobą porozmawiać, żebyś nie przyniosła nam wstydu.”. No może konkurować tu mogą jeszcze katolickie opowieści o nieczystości kobiety i seksualności jako źródle zła.

Rośniemy w przekonaniu że seks równa się wstyd, a kontakt z nim w konsekwencji oznacza poczucie winy. Uczymy odcinać się od ciała, żeby nie czuć tego, co w nas żywe, mocne i niepokojące. Gdy dorastamy wkraczają kultura i media – dyktując nam na jakich warunkach możemy cieszyć się naszą  seksualnością – tylko jeśli mamy odpowiednią wagę (55 max), jesteśmy w odpowiednim wieku (czyli 45 max:-)), wyglądamy odpowiednio i jesteśmy w odpowiednim związku (hetero, małżeństwo).

Kiedy byłyśmy takie zależne od rodziców i innych dorosłych, bardzo trudno było się przed tym obronić. Jednak teraz, gdy już prawie dorosłyśmy, warto zdać sobie sprawę, że nie musimy wierzyć i kierować się już tymi wszystkimi odbierającymi radość życia przekazami. Nie musimy już  pozwalać innym na decydowanie jak ma wyglądać nasza seksualność, pozbawiając się dostępu do życiowej energii.  Pora na nowe zdefiniowanie czym jest dla nas seksualność i jak możemy się nią prawdziwie cieszyć.

Mnie do tego niezwykle zainspirował wywiad Tatiany Cichockiej z Alicją Długołęcką zatytułowany „Powolne rozpinanie koszuli” w majowym numerze Zwierciadła. Zapragnęłam aby seksualność stała się, jak sugeruje Tatiana, moim wewnętrznym zasobem – niezależnym od nikogo innego. Alicja zwraca uwagę na bardzo silny kobiecy wzorzec – wiara w to, że tylko jakiś mityczny „on” może nas rozpalić, otworzyć i dać nam dostęp do naszej seksualnej energii. Chociaż mamy pozorną korzyść – zwalnia nas  to z odpowiedzialność za siebie, musimy zapłacić  ogromną cenę – oddajemy innej osobie  kontrolę nad czymś tak cennym i rdzennie naszym. A co, jeśli nie spotkamy mężczyzny, który do tej roli naprawdę dorośnie?

Znam z doświadczenia ten schemat – przez długi czas wierzyłam, że moją ekspresję seksualną kontroluje zachowanie partnera i to na ile spełnia moje emocjonalne potrzeby. Odmawiałam sobie czegoś, czego bardzo pragnęłam, bo nie był na przykład wystarczająco czuły, romantyczny czy rozmowny. Medialne obrazy „idealnych kobiet” sprawiały że wstydziłam się swojego ciała.  Kiedy w pewnym momencie dotarło do mnie, że moja seksualność to moja rzecz  i to ja decyduję kiedy mam ochotę na jej ekspresję i w jaki sposób, było to niezwykle wyzwalające. Nie mogłam uwierzyć, że przez tyle lat pozbawiałam się dostępu do tak wielkiej życiowej siły. Zaczęłam się cieszyć swoim ciałem, afirmować je, pozwalać mu wibrować energią, gdy jest czymś lub kimś poruszone. Wpłynęło to na mnie w wielu aspektach, także w relacjach z innymi. Stałam się bardziej siebie świadoma, pewna, ukorzeniona.

Alicja Długołęcka przypomina, że bardzo często seksualność zrównujemy z uprawianiem seksu. To wielka pomyłka, bo można uprawiać seks i nie mieć z nią żadnego kontaktu. Pamiętam, jak kiedyś moja przyjaciółka, sfrustrowana w tamtej chwili długotrwałym brakiem seksualnej relacji w swoim życiu przeżyła olśnienie, że to nie pozbawia jej możliwości przeżywania swojej seksualności. Stworzyła listę 25 sposobów w jaki może ją wyrażać i się nią cieszyć bez partnera: poczynając od ubioru, czy bielizny, które pomagają jej poczuć się zmysłową, poprzez oglądanie pięknych erotycznie filmów, słuchanie poruszającej jej serce muzyki, po bieganie po łące bez bielizny pod spódnicą:-) Inna moja przyjaciółka odkryła ostatnio doznania płynące z używania jadeitowego jajeczka. Towarzyszą jej  bardzo poruszające erotyczne sny i przeżywa intensywny kontakt ze swoją  kobiecością.

Dla mnie prawdziwym odkryciem jest medytacja miednicy, o której już tutaj więcej pisałam kilka miesięcy temu w odcinku Byłabym w kontakcie ze swoją miednicą. Już sama uwaga, która dzięki niej jest kierowana na obszar brzucha, sprawia, że nagle otwiera się tam wielka przestrzeń, pełna ciepła, wibracji i wglądów. Daje mi siłę i wrażenie bycia naprawdę żywą, bycia w swoim ciele, na swoim miejscu. Tutaj mieszka też radość i lekkość. Potrafię wiele razy dziennie sięgać do tego stanu i cieszyć się że jestem kobietą. Z tego miejsca inaczej wchodzę energetycznie w relacje z innymi, jestem o wiele bardziej otwarta, twórcza, zmysłowa, radosna. Miednica to bardzo ważne miejsce uwalniania naszej seksualności, bo od wczesnego dzieciństwa dostajemy przekazy o tym, że nasze narządy to okolica wstydliwa, którą należy ukrywać, chronić i zaciskać. Mała jest szansa, że otrzymałyśmy informacje, które budują poczucie dumy. Często prowadzi to do silnej blokady – na seks, na szeroko pojętą radość życia i radość z bycia kobietą.

Praktyka

Alicja Długołęcka w świetnej książce – wywiadzie, którą przeprowadziła z nią Paulina Reiter p.t. „Seks na wysokich obcasach” mówi o naszym wychowaniu na grzeczną dziewczynkę. „Wychowanie grzecznej dziewczynki jest wzorem aseksualnego wychowania, przygotowaniem do życia według scenariusza bez radości. Uczy, ze nie można okazywać spontanicznie uczuć pozytywnych. „Oziębłe kobiety” nie są zimne, tylko mają problem z ekspresja pozytywnych emocji, nie dają sobie do tego prawa. To się przekłada na to, czy umiemy się bawić, czy lubimy aktywność fizyczną- od sportu po taniec – czy mamy dobry kontakt ze swoim ciałemi i czy potrafimy się upić na wesoło.”

Chciałabym dać przestrzeń tej ograniczonej w dzieciństwie dziewczynce we mnie na bieganie, na głośny śmiech, radosny śpiew, nieskrępowany taniec. Przestać się przejmować co pomyślą inni, robić to, do czego woła mnie dusza i ciało tu i teraz.

Praktyka

Chciałabym bardziej otworzyć się na doznania zmysłowe, reakcje swojego ciała, bodźce, które pomagają mi kontaktować się z seksualną sferą siebie. Aktywnie szukać i zauważać rzeczy, które sprawiają sensualną przyjemność: zapach świeżo zmielonej kawy czy świeżo skoszonej trawy, odczucie na ciele gdy nowa sukienka opływa piersi i opina się na pupie,  ciepło słońca na skórze i jej rozgrzany słońcem zapach, sposób w jaki mój mężczyzna pochyla głowę gdy mnie słucha, przelotne muśnięcie jego dłoni na plecach. Bose stopy na trawie i pieszczota drobin rosy, pierwsze wysokie obcasy od wielu lat i kształt mojej łydki oraz nagle wyprostowany kręgosłup, letni deszcz i jego zapach…

Praktyka

Trudno otworzyć się na seksualność bez prawdziwego otwarcia na świat. Tutaj wielką inspiracją jest dla mnie buddyzm, medytacja, a szczególnie medytacja miłującej dobroci, która pozwala mi włączać coraz szersze kręgi ludzi w sferę zainteresowań i empatii.

Wiele o praktykowaniu otwierania się pisze David Deida w „Błękitnej prawdzie”. („Niezwykły Przewodnik po Życiu i Śmierci, Miłości i Seksie).

Kontakt z naturą jest też bardzo pomocny, gdy pozwalamy, żeby widok, jego ogrom, tajemnica poruszyły nasze serce, a może i miednicę.

Alicja Długołęcka proponuje: „Podchodząc do tego praktycznie: jedziemy na wakacje – same, bez dzieci, nawet bez partnera. Otwarcie wymaga luzu psychicznego. Każda znas odkryje go w innym momencie, Jedna, kiedy boso idzie rano zrobić siku na trawie i przelecą nad nią żurawie. Chodzi o ducha wolności – to odczucie może pojawić się podczas samotnego biegania po jodłowym lesie abo pływania nago w jeziorze.”

Zen Coaching daje mi praktyczne narzędzia, aby otworzyć się na doświadczenie każdej chwili, pozwalać bez oceniania by przepływały przeze mnie różne emocje i zauważać w którym momencie mogę powiedzieć temu „tak”.

Praktyka

Seksualność to w wielkim stopniu otwarcie się na swoje ciało. Chciałabym mieć z nim więcej kontaktu, wykorzystać jego wiedzę i intuicję. Moja terapeutka wierzy, ze joga jest świetnym sposobem na zwiększenie życiowej elastyczności i energii. Zamierzam zacząć ćwiczyć jogę kundalini.  Swojego czasu uwielbiałam doznania, których dostarczał taniec w ramach Living Dance Form, prowadzony przez Joanne Łukaszewicz -Bernady. Chciałabym do niego wrócić, dać prowadzić się rożnych częściom ciała, czuć rożne jego miejsca i ich rożne energie. Bardzo przebudzająca, energetyczna i radosna jest dla mnie gra na bębnach djembe. Uderzeniom w bęben zaczyna w pewnym momencie towarzyszyć pulsowanie w brzuchu, ciało dostraja się do pierwotnego rytmu, otwiera i syci głębią energii.

Praktyka

Lubię tę prosta technikę jaką jest mapa marzeń. Na tablicy przyklejam zdjęcia, rysunki, fragmenty zdań, które najbardziej odpowiadają tej mnie, którą w sobie przeczuwam. W tym wypadku – skontaktowanej ze swoją życiową energią, pełną mocy, zmysłową, w kontakcie ze swoją miednicą i seksualnością. Codziennie patrzenie na tablicę sprawia, ze jestem coraz bliżej tych jakości w sobie.

Praktyka

Chciałabym pamiętać, że jak mówi Alicja w wywiadzie z Tatianą, moja seksualność to dar, który mogę lub nie podarować innej osobie.

Praktyka

Przede mną wyzwanie – w moim domu kobiece narządy nie miały nazwy, były otoczone tabu i jakieś takie niewymowne. A nadszedł czas, gdy moja dwuletnia córka zaczyna uczyć się co to znaczy być kobietą. Jak znaleźć nazwę na jej kobiece narządy, która nie będzie infantylna (cipcia, pisia, pipetka, itp.), zmedykalizowana (pochwa), negatywna (srom) czy zbyt odstająca od naszej kultury (joni), a da jej poczucie, że ma z czego być dumna? Ostatnio szukałyśmy takiej pozytywnej nazwy w naszej kobiecej grupie i mimo burzy mózgów nie wyszłam z pomysłem, do którego byłabym przekonana. Czy macie jakieś propozycje, które się wam sprawdziły?

Koleżanka opowiadała mi ostatnio o przepięknej ceremonii, która została urządzona na cześć dziewczynki, która własnie zaczęła miesiączkować. Było to niezwykle wspierające i poruszające wydarzenie, nie tylko dla głównej bohaterki, ale także dla innych uczestniczek. Piękny rytuał dający poczucie przynależności i dumy z bycia kobietą. Już cieszę się na urządzenie w przyszłości podobnej ceremonii dla córki.

Jestem taka ciekawa jakie są wasze sposoby na kontaktowanie i cieszenie się swoją seksualnością. Proszę, nie wahajcie się napisać – to ważne inspiracje  i słowa zachęty dla innych kobiet, aby odważnie wyruszyć w tę drogę.

Reklamy

Komentarzy 7 to “Odzyskałabym swoją seksualność”

  1. Magda Maj 5, 2012 @ 8:15 am #

    Ja też przez to przeszłam – zamknięta we własnym wnętrzu, brzydzaca się własnej seksualnosci. W końcu udało mi się pokonać ta barierę – zaczęłam ćwiczyć jogę Kundalini…nieświadoma nawet jej mocy. Z każdym dniem mojej praktyki, warstwa po warstwie zaczęła odpadać. W końcu dotarłam do mojego wnętrza, do samej MNiE. Życie ma inne barwy, dźwięki i bezwzgledu na otaczający mnie świat jestem szczęśliwa. Obecnie jestem w trakcie kursu na nauczyciela jogi Kundalini a już za tydzień moje pierwsze zajęcia 🙂

  2. m. Maj 8, 2012 @ 6:31 am #

    apropos nazw. być może infantylne, ale u nas jest siusia i siusiak. póki co dzieci są małe i narządy płciowe kojarzą im się głównie z siusianiem, dlatego nazewnictwo łatwo się przyjmuje i nikogo nie razi. uczymy szacunku do siusiaków, kiedy są na przykład zbyt mocno maltretowane przez właścicieli, ale nie zabraniami miziania i tak zwanego dziecięcego onanizmu. syn już wie, że o siusiaka trzeba dbać i chwali się, że d\go głaszcze żeby nie zrobić mu krzywdy, i że to jest miłe.

    jeśli chodzi o świętowanie miesiączki to pamiętam, że byłam bardzo zawstydzona podobnym pomysłem moich rodziców, którzy na wieść o moim okresie zaczęli gratulować, cieszyć się jak wariaci i wpadli na pomysł kupna szampana. ciekawe czy wynikało to z mojego charakteru, czy z wychowania, choć temat seksu i seksualności nie był w moim domu rodzinnym tabu. myślę, że dla mnie była to bardzo intymna i naturalna sprawa, więc wolałam nie robić z tego hecy 🙂

    • Alicja Grabska (@kobiecedusze) Grudzień 31, 2012 @ 12:25 pm #

      Dziecko ma naturalną własną intymność, o której dorośli pozapominali i wyczyniają brewerie. Pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem, rodzice pomagali mi w kapieli, czasem robił to ojciec. Pewnego dnia najbardziej naturalnie powiedziałam mu, że zrobię to sama i żeby nie wchodził do łazienki, a on to uszanował. Proste. Ja w sytuacji obchodzenia miesiączki z szampanem też czułabym się zawstydzona.

    • Iwona Styczeń 24, 2015 @ 7:13 am #

      Sikulka :-))

  3. patrychaaa Lipiec 27, 2012 @ 9:52 am #

    U mnie w domu niestety daleko było od otwartości na seks 😦 pamiętam jak zapytałam kiedyś mamy: „Skoro chłopcy mają siusiaka, to jak nazywa się to co ja mam?” A mama skrzywiła się i z obrzydzeniem chyba odpowiedziała: „Wargi sromowe”. To trochę też kwestia niezbyt przyjaznego nazewnictwa tych okolic w języku polskim 😉 Ale pamiętam że baaardzo długo zajęła mi akceptacja samej siebie jako kobiety i otworzenie się na swoją seksualność – cały czas się tego uczę. Cieszę się, gdy napotykam taki tekst jak ten – jest ogromną inspiracją i zachętą do dalszego odkrywania siebie! 🙂

  4. Narcyza Wrzesień 6, 2012 @ 10:19 pm #

    Strasznie mnie denerwuje, jeśli pisząc o seksie myli się pruderię czy fałszywy wstyd z konkretnymi zasadami moralnymi. Tak jakby nie można było napisać tekstu, który pozytywnie podchodzi do kobiecego seksu a jednocześnie nie odcina się od chrześcijaństwa.

    Mam 35 lat, jestem katoliczką, nie udało mi się wyjść za mąż i frustracja związana z niespełnieniem potrzeb seksualnych jest jednym z moich największych problemów życiowych. A ilekroć szukam porad czy informacji, jak sobie z tym niespełnieniem radzić, natykam się na autorów czy autorki, którzy przenoszą problem w świat wartości (dla mnie sfera moralna nie budzi żadnych wątpliwości) zamiast pozostać otwartym na różne wartości czy systemy etyczne .

  5. Aleksandra Styczeń 11, 2013 @ 8:31 am #

    Ciesze sie,ze ten temat zostal poruszony i w ten sposob.To irytujace w jaki sposob mowi sie o seksie w tv, kolorowych pismach:seksualnosc to penetracja, akt seksualny tyle i tyle razy w tygodniu,miesiacu etc. To chore, kto decyduje o tym jakie mamy potrzeby,czy dla nas orgazm jest lechtaczkowy czy pochwowy,czy przytulanie i rozmowy moga dostarczyc rozkoszy? Jesli nie bedziemy swiadomi wlasnego potencjalu erotycznego i poczucia wlasnej wartosci pozwolimy sobie na pranie mozgu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: