Archiwum | Październik, 2015

Napisałabym książkę

27 Paźdź

Zapraszam Ewa PanufnikKiedy 4 lata temu ten pomysł zaświtał w mojej głowie – wiedziałam od razu „to jest to”! Jeszcze tego samego dnia, bardzo podekscytowana, zasiadłam do pisania pierwszego posta. Pisałam i pisałam kolejne wpisy, jakbym od dawna czekała, by nadać swoim doświadczeniom oraz różnorakim inspiracjom taką właśnie formę. To była prawdziwa frajda. Przez pierwsze dwa miesiące nie wiedziałam jeszcze, czy i kiedy odważę się ujawnić wpisy szerszej publiczności, ale znowu, w pewnym momencie poczułam, że jestem gotowa podzielić się tym, co dawało mi tyle radości.

I tak „Gdybym Dorosła” – projekt osobistego rozwoju w formie bloga ujrzał światło dzienne.

Feedback przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Okazało się, że rozważania, jak wyglądałoby moje życie, gdybym naprawdę dorosła, inspirują nie tylko mnie, ale i wiele innych kobiet – do brania odpowiedzialności za swoje spełnienie, pasje, marzenia, dążenia i tęsknoty. Moje nieustające odpowiadanie sobie na pytanie: „Co bym zrobiła, gdybym dorosła?” – w miłości, w rodzicielstwie, pracy, komunikacji, przyjaźni, działaniach w świecie, wspierało mnie i wiele kobiet w „dorastaniu” do upragnionej wersji swojego życia. Serce mi rosło, bo inspirowanie i wspieranie innych w sięganiu po swoją wewnętrzną prawdę i pełnię to jedna z najważniejszych części mojej życiowej misji i chyba także życiowy dar. Wierzę po prostu w życie jak najbardziej zgodne z poczuciem wewnętrznej słuszności, płynące z głębi naszego jestestwa i naszych najgłębszych wartości.

Krok po kroku powstał z tych dywagacji całkiem pokaźny zbiór inspiracji, po które mogłam sięgać w trudniejszych chwilach. Na nowo dzięki niemu definiowałam jakie są moje najważniejsze wartości, talenty, co uznaję za sukces, co mnie wspiera, co mnie rozwija, pomaga wziąć życie w swoje ręce i odnaleźć radość na co dzień.

Od dłuższego już czasu moim marzeniem jest nadać im formę książki, w której zawrę najlepsze i najbardziej inspirujące tematy z bloga oraz mnóstwo nowych dorosłych inspiracji. To będzie książka-nie książka, inspirująca, angażująca, zapraszająca, zachęcająca do zastanawiania się nad dorastaniem na różne sposoby. Dająca nadzieję i siłę do realizowania tego, co dla niej najważniejsze każdej kobiecie, która po nią sięgnie.

Przygotowuję się do tego i przygotowuję, gromadzę pomysły, super inspiracje, idee, rysunki, itd., czekając aż wszystko będzie idealnie przygotowane. A tymczasem na ostatnim PROGRESSteronie trafiłam na warsztat Marty Waszczuk, która podzieliła się bardzo przydatnymi doświadczeniami wyniesionymi z procesu pisania książki „Mamy, wracamy”. Przemówił do mnie szczególnie bardzo zabójczy dla wszelkich zamierzeń mit: „Zacznę, gdy będę gotowa”. Wiara w niego może doprowadzić do tego, że nigdy nie zaczniemy naszej książki czy spełniania jakiegoś naszego marzenia. Według Marty Waszczuk, potrzebna jest decyzja/zobowiązanie: „Zaczynam pisać książkę”, odwaga, żeby to zrobić, a potem już w trakcie pisania będziemy zdobywać kolejne umiejętność związane z doprowadzeniem książki/marzenia do pomyślnej realizacji. Paradoksalnie, bycie naprawdę gotowym może się zatem pojawić dopiero po napisaniu książki. A więc podejmuję decyzję: zaczynam pisać wymarzoną książkę!

I tak oto, z okazji 4 urodzin bloga, oprócz ogromnych, z serca podziękowań za tę wspólną podróż, mam dla Was prezent oraz wyjątkową i atrakcyjną propozycję.

W urodzinowym prezencie mam dla Was do pobrania e-book:

10 najważniejszych i najbardziej wspierających dla mnie postów z 4 lat bloga „Gdybym Dorosła”.

A wydanie książki możesz wesprzeć tak:

Przez następny tydzień, do 4 listopada, będziesz mogła wykupić wszystkie moje kursy online w pakiecie w Wirtualnej Dojrzewalni za niezwykle atrakcyjną cenę – 99 zł zamiast 505 zł.

Zebrane fundusze pozwolą mi spełnić marzenie i zająć się publikacją i drukiem książki „Gdybym dorosła”:-)

Kurs „Gdybym Dorosła” (cena regularna – 195 zł)

Kurs „Większe Życie” (cena regularna – 145 zł)

Kurs „Ambasadorzy Empatii” (cena regularna – 165 zł)

Razem: 99 zł zamiast 505 zł – oszczędzasz ponad 400 zł

Możliwość zakupu urodzinowego pakietu kursów znajdziesz tutaj:

http://www.dojrzewalnia.pl/wirtualna_dojrzewalnia/programy/tydzien_dorastania_z_gdybym_dorosla.html

Dostęp do wszystkich kursów masz przez rok.

Kurs online „Gdybym Dorosła” – to projekt rozwojowy dla gotowych na zmiany i przejęcie steru swojego życia kobiet, którego celem jest odzyskanie poczucia mocy, sensu i satysfakcji, otworzenie się na radość, docenienie siebie, mocne stanięcie na nogach i poczucie się dobrze we własnej skórze. A także pogłębienie relacji i bliskości, lepsze rozeznanie się tym, co jest dla nas w życiu najważniejsze i stanięcie za tym. Naprawdę działa – przetestowany w 100% na moim życiu, które bez dwóch zdań odmienił na lepsze. Ukończyło go już setki kobiet. Pracujesz w dowolnym tempie, wybierając najbardziej w danym momencie aktualny dla Ciebie moduł tematyczny: Gdybym dorosła …jak zbudować swoją osobistą moc, Gdybym dorosła …w związku i w relacjach, Gdybym dorosła …ciało i seksualność, Gdybym dorosła …w rodzicielstwie, Gdybym dorosła …w pracy, Gdybym dorosła …w świecie. Zobacz więcej

Kurs online „Większe Życie”. Mój ulubiony projekt rozwojowy – składający się z 25 transformujących pytań, dzięki którym możesz nadać swojemu życiu sens, w pełni wykorzystać swój potencjał, talenty i zasoby oraz zrealizować marzenia. Każdemu pytaniu towarzyszy refleksja, praktyka główna i kilka praktyk dodatkowych. Zostań swoim własnym coachem i kształtuj swoje życie! Zobacz więcej

Ambasadorzy Empatii – od wielu lat hit online Dojrzewalni. Dla wszystkich, którzy odczuwają potrzebę wspierania innych i wzbogacania ich życia oraz chcą być zmianą, której życzą światu. Warto postawić na empatię, aby w relacjach odczuwać więcej miłości, bliskości, intymności, głębi oraz poczucia bycia zrozumianym i wysłuchanym, wziętym pod uwagę; aby doświadczyć innego punktu widzenia bez rezygnowania ze swojego; budować zrozumienie, szacunek i chęć współpracy, zamiast nieporozumień i konfliktów. 28 tematów krok za krokiem pogłębiających Twoje umiejętności komunikacyjne. Empatii naprawdę można się nauczyć! Zobacz więcej

Trzymajcie kciuki!

Ewa

Zatrudniłabym swoje ciało jako konsultanta

16 Paźdź

cialokonsutantemNie znoszę podejmować decyzji. To dla mnie prawdziwy koszmar, dni i noce pełne męczarni, które sama sobie funduję. I co gorsza wiem, że decyzje, które podejmę za pomocą „kory nowej”, czyli przemyślane, przegadane z innymi, rozkminione na wszystkie strony, nigdy mnie nie usatysfakcjonują i nie zapewnią spokoju ducha. Listy „za i przeciw” kompletnie się w moim przypadku nie sprawdzają. Przeważnie jeden zestaw potrzeb jest spełniony, a inny równie ważny zestaw – nie. Dalej nie wiadomo, w którą stronę się ruszyć.

Ale na szczęście odkryłam inny sposób. Jest zupełnie wbrew temu, czego nas uczono i co wpiera nam kultura masowa. To działanie wywrotowe. Nie podoba się nauczycielom, politykom, producentom, twórcom reklam, przedstawicielom kościoła i rządu. Nawet bliscy mogą mieć z tym problem.
Wciąż i wciąż jeszcze się tego uczę. Nie jest prosto bowiem zrezygnować z tego, co prowadziło mnie do tej pory: słuchania podpowiedzi umysłu na temat tego, w którą stronę się skierować, co wybrać.
Ale jedno już jest da mnie jasne: moja głowa nie zawsze wie, co jest dla mnie dobre. Kalkuluje, boi się, waha, pożąda, szuka potwierdzenia i miłości na zewnątrz. Często kieruje się tym, co powinnam. Co warto, co trzeba zrobić. Czego się boję. Czego chcą czy oczekują ode mnie inni. Co uznają za słuszne. Co wybiera większość. Miotam się i miotam, męczę niekiedy niemożebnie, próbując wytyczyć jasną drogę w gąszczu sprzecznych często zaleceń i strategii.

Tymczasem moje ciało proponuje mi o wiele mniej skomplikowaną drogę. Dla niego sprawa jest prosta – ma na coś ochotę albo nie. Odpręża się, wibruje radością i ekscytacją, albo napina mięśnie czy wysyła mi czysty sygnał, że coś jest ciężkie.
Lekkie albo ciężkie. Tylko i aż tyle. Uczę się, że to doskonały drogowskaz. Upraszcza i ułatwia życie – już nie muszę poświęcać czasu na nieustanne analizowanie, czy coś zrobić, czy nie. Czy do dobra decyzja, czy niekoniecznie. Ciało po prostu wie: wychwytuje o wiele więcej sygnałów niż logiczny umysł i potrafi wziąć pod uwagę całość naszego jestestwa, a nie tylko racjonalne argumenty.

Taka sytuacja na przykład: uczestniczę w spotkaniu poświęconym możliwości robienia niezwykłego projektu, zgodnego z moimi marzeniami i najgłębszymi wartościami, ze wspaniałymi ludźmi, z którymi chętnie bym współpracowała (to znaczy przekonany co do tego jest mój umysł). A jednak w ciele cały czas czuję duży opór. Jest mi bardzo ciężko. Próbuję mówić sobie, że to nic takiego, że to jest świetny pomysł, ale moje ciało nie odpuszcza. To napięcie i ciężkość to oczywista informacja, że projekt cudowny, ale nie pasuje do mnie i nie przyniesie mi spełnienia. Po krótkiej walce postanawiam sobie zaufać. Przypominam sobie jak kiedyś zmusiłam się do uczestniczenia w międzynarodowej sieci związanej z metodą komunikacji, którą się wówczas pasjonowałam. To była decyzja zupełnie „z głowy”, wręcz przemocowa, bo całą sobą czułam, że nie mam na to najmniejszej ochoty: nie przepadłam za tworzącymi ją ludźmi, nie pasowały mi metody jej funkcjonowania. Bałam się jednak, że coś stracę, że ominą mnie jakieś możliwości działania. Kiedy pojechałam na spotkanie sieci do innego kraju, dostałam prawdziwego ataku paniki, miałam wrażenie, że zaraz umrę. Wówczas aż tyle było mi trzeba, żeby zrozumieć i zaufać, że to nie jest dobre miejsce dla mnie. Odpuściłam więc ten pomysł. Notabene, niedługo po tym spotkaniu, sieć upadła i nigdy nie zwiększyła niczyich możliwości działania:-)

Zgadzam się z Rafałem Ohme, profesorem psychologii, który od blisko 20 lat prowadzi badania nad emocjami i komunikacją, że ciało to nasz najlepszy konsultant. Twierdzi on, że nasza intuicja, szczególnie dotycząca ludzi, nigdy nas nie zawiedzie. Że mówi do nas nieustannie, ale zabiegani, zmęczeni, zbyt pragmatycznie nastawieni, nie dajemy jej zielonego światła. Warunek jest jeden – aby w pełni skorzystać z cichych podszeptów wewnętrznego głosu, trzeba się najpierw wyciszyć. Krótka lub dłuższa medytacja, spacer w parku bez telefonu, i już można skupić się na ciele i tym, co ma nam do powiedzenia, patrząc całościowo na naszą sytuację. Okazuje się, że w naszym brzuchu naprawdę mieszka coś w rodzaju „drugiego mózgu” i „gut feeling” to coś, czemu rzeczywiście możemy dać się prowadzić.
Tezę, że najlepiej zaufać ciału, potwierdza Ann Weiser Cornell, propagatorka i znana w świecie nauczycielka metody Focusingu, czyli w skrócie akceptującego słuchania sygnałów swojego ciała i odkodowywania, jaką ważną wiadomość próbuje nam ono przekazać. Jej wypowiedź z książki „Focusing. Mądrość ciała. Przewodnik po emocjonalnym uzdrawianiu siebie” (właśnie ukazała się po polsku w Wydawnictwie MiND) bardzo we mnie rezonuje i pozwala zrozumieć, dlaczego umysł niekoniecznie, a ciało zawsze wie, dokąd się udać.
„Wielu ludzi rozumie, że ciało „wie”, co jest dla nas dobre i zdrowe, i pokazuje nam drogę do optymalnego stanu zdrowia. Jednak możliwości ciała nie ograniczają się tylko do aspektów fizycznych. Tak naprawdę posiada ono wszechstronną mądrość, która w naszej kulturze bywa rzadko dostrzegana. Nosi w sobie informacje o tym, jak przeżywamy życie, w jakim obszarze potrzebujemy być bardziej sobą, co cenimy i w co wierzymy, co nas zraniło i jak to uzdrowić. Nasze ciała wiedzą, które osoby wokół nas wydobywają z nas nasze najlepsze cechy, a które nas osłabiają i umniejszają. Nasze ciała wiedzą, jaki jest kolejny krok, który zbliży nas do bardziej satysfakcjonującego i pełniejszego życia. Umysł sam w sobie nie ma takiej wiedzy. Pamięta przeszłość, powtarza to, co inni nam powiedzieli, i wymyśla możliwe scenariusze przyszłości – te upragnione i przerażające. Ale przeszłość i przyszłość – pierwotne domeny umysłu – nie są obszarami, gdzie może zajść zmiana. Zmiana odbywa się w teraźniejszości. Darem ciała jest to, że zawsze jest ono obecne w czasie teraźniejszym, jest zawsze tu i teraz.”
To bardzo dobra wiadomość. Ostatnio coraz bardziej jestem przekonana, ze drogą do szczęścia jest życie zgodne z wewnętrznym poczuciem słuszności, innymi słowy w zgodzie z tym, co czujemy, że jest dla nas dobre, zgodne z naszymi wartościami, potrzebami, talentami i darami, które mamy do wniesienia do świata. Słuchanie ciała jest niezwykle skutecznym narzędziem, które nam to umożliwia.
Odkąd zdecydowałam, że zaufam sobie i swojemu ciału, życie naprawdę stało się lżejsze. Czuję, że w każdej sytuacji dysponuję punktem odniesienia, który mnie nie zawiedzie. Że mam jakiś potężny fundament, pewnego rodzaju życiową bazę. I jestem coraz bardziej tu i teraz. To bardzo dobre uczucie.

Praktyka
Ann Weiser Cornell twierdzi, że słuchanie swojego ciała i podążanie za tym, co próbuje nam pozawerbalnie przekazać, to technika stara jak świat, oduczyliśmy się jej tylko w procesie wychowania i socjalizowania, kiedy tłumaczono nam, że powinnyśmy skupiać się zdecydowanie bardziej na tym, czego oczekują od nas inni, niż na sygnałach, które wysyła na ciało. Uczono nas wręcz, aby tym sygnałom i uczuciom pod żadnym pozorem nie ufać („Nie płacz, przecież nic się nie stało!” , Mama wie lepiej, czy jest ci zimno”, „Nie ma powodu, żeby się smucić”, „Na pewno jeszcze jesteś głodna”, itp.)
Jak więc na nowo zbudować w sobie kontakt z ciałem i zaufanie do niego?
1. Kilka razy dziennie zatrzymaj się i sprawdź, co czujesz. Skup się szczególnie na obszarze gardła, karku, klatki piersiowej, żołądka i brzucha. U mnie na przykład najwięcej zawsze dzieje się w gardle i w żołądku. Możesz wykorzystać główne pytanie stosowane w Focusingu – „Co teraz domaga się mojej uwagi?”, a kiedy uda ci się złapać jakieś odczucie w ciele, nawet bardzo subtelne i mgliste (może być również pozytywne!), po prostu je powitaj, albo zaakceptuj i potraktuj z otwartością i ciekawością. Potem opisz je sobie jak najdokładniej – jakie jest? Możesz zapytać delikatnie, co takiego w twoim życiu wywołuje takie odczucie. Czego od Ciebie potrzebuje? Co ciało próbuje Ci zasygnalizować?
2. W sytuacji, gdy czujesz trudne emocje, powróć do swojego ciała i sprawdź, jak ono się czuje? Focusing uczy, że ważne jest, by być w relacji ze swoimi uczuciami, a nie zanurzać się w nich. Ann Weiser Cornell przyrównuje taką sytuację do siedzenia na brzegu jeziora zamiast wskakiwania do niego. Tylko w tym pierwszym przypadku, istnieje słuchacz gotowy wysłuchać wiadomości, które te intensywne emocje próbują przekazać. Powiedz sobie więc: „Jakaś część mnie jest przerażona” zamiast „Jestem przerażona”.
3. Kiedy potrzebujesz podjąć decyzję, przyjrzyj się po kolei możliwym strategiom i reakcji swojego ciała na każdą z nich. Jak odczuwasz w ciele każde konkretne rozwiązanie?

Praktyka
Profesor Ohme proponuje: zwizualizuj sobie w wyobraźni sytuację, czy osobę, której dotyczy decyzja, którą potrzebujesz podjąć. Wsłuchaj się w swoje ciało: czy słyszysz pozytywne czy negatywne „brzęczenie”? Zaufaj tej informacji.

Praktyka
Chciałabym wesprzeć moją córkę w tym, aby nie straciła kontaktu ze swoim ciałem. Obiecuję sobie, że będę bardzo uważna na komunikaty dotyczące jej odczuć, które jej daję. Będę używać języka „ja”, jeśli moje postrzeganie będzie się różnić od jej oceny sytuacji. Czyli na przykład zamiast: „Niemożliwe, że jest ci ciepło, przecież jest kosmicznie zimno”, powiem: „O, to ciekawe, że jest ci ciepło. Ja dzisiaj trzęsę się z zimna”. ”Zamiast: „Nie ma się czego bać, w przedszkolu jesteś bezpieczna.”, powiem: „Widzę, że bardzo się boisz być sama w przedszkolu? To bardzo trudne być tam bez mamy?” Zamiast: „Przytul dziadka, przecież już jedzie do domu!” powiem: „Widzę, że dziś naprawdę nie masz ochoty przytulić dziadka, prawda?” I tak dalej…:-)

A Wy? Czy macie za sobą takie doświadczenia, że Wasze ciało wiedziało więcej niż umysł? I czy go posłuchałyście? A jeśli tak, co z tego wniknęło? Jestem bardzo ciekawa…