Archiwum | cierpienie RSS feed for this section

Byłabym w swoim życiu

13 List

Kilka dni temu moja niespełna trzyletnia córka zadała mi pytanie, które wgniotło mnie w fotel: „Mamo, czy jesteś w swoim życiu?„. Zaskoczyło mnie niewątpliwie, że trzylatka potrafi skonstruować takie zdanie, ale jeszcze większe wrażenie zrobiła na mnie próba odpowiedzenia jej i sobie na to pytanie.

Otóż córeczko, z przykrością muszę odpowiedzieć, że nie – nie za bardzo jestem w swoim życiu.

Po pierwsze: nie ma mnie tu i teraz

Większość czasu spędzam myśląc o tym, co może się wydarzyć w przyszłości – negatywnego i pozytywnego. Rozpamiętuję, co się nie wydarzyło, a powinno (bo wówczas moje życie byłoby spełnione), planuję rożne rzeczy, które chciałabym, żeby się wydarzyły (bo wówczas moje życie wreszcie będzie spełnione), dużo energii tracę na wypieranie trudnych uczuć, słowem – robię wiele, aby uciec od bieżącej chwili. Ronald D. Siegel w swojej książce „Uważność. Trening pokonywania codziennych trudności  (Wydawnictwo Czarna Owca) pokazuje jak bardzo mechanizm myślenia, przewidywania problemów i planowania  działań w calu zaspokajania potrzeb pomógł nam w ogóle przetrwać i jednocześnie, jak jest kosztowny – pozbawia nas prawie całego bogactwa doznań płynących z bycia w obecnej chwili. Kiedy myślimy o tym, co może się nie udać, płacimy także na poziomie fizjologii – włącza się system reakcji obronnych, powodując lęk, przygnębienie i zniechęcenie. Bardzo często także mózg wyolbrzymia to, co dobrego mogłoby się zdarzyć i jak przyjemnie wówczas byśmy się czuli – spędzamy więc wiele nieprzyjemnych chwil, frustrując się, że jeszcze tego nie mamy, albo  – gdy wymarzona sytuacja wreszcie się wydarzy – próbując sobie poradzić z rozczarowaniem, że wcale nie jest tak pięknie jak w naszych wcześniejszych wyobrażeniach. Czytaj dalej

Reklamy

Zamieniłabym poczucie winy na poczucie odpowiedzialności

6 Gru

Przez długi czas wydawało mi się, ze poczucie winy, chociaż nieprzyjemne, ma jednak duży sens – pokazuje gdzie postąpiliśmy wbrew swojej potrzebie troski o innych – czyli ma być takim biciem na alarm, że warto zmienić kurs. Ostatnio jednak rozmowa z psychoterapeutką uświadomiła mi, że samo to uczucie jest jednocześnie bardzo egocentryczne, niekonstruktywne i zatrzymuje nas w miejscu. Kiedy przeżywamy poczucie winy, skupiamy się swoich nieprzyjemnych uczuciach, nasza energia jest zaangażowana w próbę poradzenia sobie z nimi – poprzez racjonalizowanie,  usprawiedliwianie się, użalanie się nad sobą, dokładanie sobie ocen i oskarżeń, wypieranie, itp. Generalnie – nic z tego nie wynika jeśli chodzi o człowieka, którego potraktowaliśmy niespójnie z naszymi wartościami i w jakiś sposób przyczyniliśmy się do jego cierpienia.

Dotarło do mnie, że poczucie winy powinno być tylko pierwszym krokiem. Czytaj dalej

Pamiętałabym, że ból jest czasem nieunikniony, ale cierpienie jest sprawą wyboru

17 List

Rick Hanson, autor książki „Budda’s Brain” przypomniał mi o tej prawdzie przywołując buddyjską metaforę „drugich strzał”. Różne trudne sytuacje, które nam się przytrafiają wywołują konkretne bolesne odczucia – to „pierwsze strzały”. Ale bardzo często zwielokrotniamy ten ból, dodając sobie cierpienia poprzez swoje myśli i reakcje na temat sytuacji, i to są „strzały drugie”. Można pokusić się o podejrzenie, ze większość cierpienia jest rezultatem tego drugiego uderzenia. A ono zależy wyłącznie od nas.

Pomocna będzie świadomość swoich myśli na temat doświadczenia wywołującego ból. Wyobraźmy sobie, ze czeka nas rozmowa kwalifikacyjna na wymarzone stanowisko. Samo w sobie to wydarzenie jest stresujące, jeśli jednak dołożymy jeszcze wewnętrzne komentarze” i tak ci się nie uda, na pewno poznają, że nie masz wystarczającego doświadczenia, inni są lepsi, skończę w nielubianej pracy, nigdy nic mi się nie udaje, itd., to nie dość że zwiększymy stres i zmniejszymy w ten sposób szansę, że dobrze się zaprezentujemy, to jeszcze przysporzymy sobie dodatkowej porcji  zupełnie niepotrzebnego cierpienia. Czytaj dalej