Archiwum | potrzeby RSS feed for this section

Dawałabym feedback

29 Maj

Temat wydaje się błahy, ale jest wielkiej wagi. Informacja zwrotna to prawdziwy podarunek  dla innych ludzi – taka wiedza pomaga im sprawdzić na ile ich działania spełniają potrzeby innych i są zgodne z ich intencjami – oraz jednocześnie prezent dla nas samych – pozwala przestać czuć się ofiarą,  daje poczucie mocy i wpływu na otaczającą rzeczywistość. A czasem także tę rzeczywistość zmienia na korzystniejszą dla nas.

Kiedyś uczestniczyłam w warsztacie prowadzonym przez Miki Kashtan – amerykańską trenerkę NVC. Działo sie to w Niemczech – to ważna informacja. Reagując na napięcie w grupie, Miki zaproponowała sesję informacji zwrotnej – taką, aby każdy mógł wnieść co się z nim dzieje i jaką ma w związku z tym prośbę. Czas był ograniczony, osób wiele. W pewnym momencie chyba dla wszystkich było jasne, że niektóre osoby wypowiadają sie tak długo, że czasu dla wszystkich po prostu nie wystarczy. Ale do końca nikt się nie odezwał w tej sprawie . Dla Miki (która pochodzi z Izraela) było to bardzo trudne przeżycie. Głęboko mnie poruszyło, kiedy następnego dnia podzieliła się z nami, jaki mechanizm zobaczyła za tym zdarzeniem. Prosto z mostu powiedziała, że dla niej było to realne przypomnienie dlaczego Hitler mógł zrealizować swoje plany. Otóż – wszystko zaczyna się od tego, że przymykamy oczy na niesprawiedliwość, zło, czy coś co krzywdzi nas albo innych. Nie odzywamy sie, chociaż nasz głos mógłby zmusić innych do refleksji nad swoim działaniem albo odebrał im możliwość kontynuowania krzywdzących działań.

Czemu tak się dzieje?

  • Po pierwsze wynika to z niewiary, że nasz głos ma w ogóle znaczenie i może coś zmienić. A jednak to nieprawda. Weźmy chociaż ostatnią akcję w Stanach – przenoszenie kont o wartości w sumie wielu miliardów dolarów do małych regionalnych i lokalnych banków zainicjowała młoda kobieta, która nie chciała się zgodzić z działaniami dużego banku. Spektakularnym dowodem że każdy głos może zapoczątkować lawinę zmian są efekty działań Camilii Vallejo – studentki w Chile. 

  • Po drugie, często nie mamy zaufania do tego, co czujemy. Nie słuchamy swojego ciała, kótre dyskomfortem, nagłym skurczem żołądka czy przyspieszonym biciem serca daje nam znać, ze dzieje się coś, co nie zgadza się z naszym systemem wartości.
  • Po trzecie, nauczono nas także, że nie można wyrażać, a najlepiej odczuwać złości. Więc w takich chwilach, cała energia idzie na jej stłumienie zamiast na wysłuchanie komunikatu o niespełnionych potrzebach, który ta emocja ze sobą niesie
  • Po czwarte, boimy się ewentualnych niedogodności i konsekwencji wynikających z takiego działania  – i decydujemy się poświęcić naszą potrzebę integralności.
    Ostatnio, bardzo nieprzyjemnym przeżyciem i wielkim rozczarowaniem była dla mnie wizyta w salonie znanej stylistki fryzur – poziom obsługi klienta, oceniające komentarze, brak wysłuchania moich potrzeb, a w rezultacie kolor i fryzura kompletnie rożne od moich oczekiwań , sprawiły, że przez dwa dni miałam emocjonalnego kaca i czułam się jak ofiara – fryzjerki, która mnie obsługiwała i salonu, który ją zatrudniał. W pewnym momencie poczułam, jednak, że nie chcę tego tak zostawić i opisałam swoje doświadczenia właścicielce. Odpowiedź przyszła natychmiast i była jednocześnie satysfakcjonująca – bo poczułam się wysłuchana oraz otrzymałam propozycję zadośćuczynienia i trudna – bo dowiedziałam się, że salon postanowił ową fryzjerkę zwolnić. Nie taka była moja intencja (myślałam raczej o daniu drugiej szansy, która pozwoliłaby owej fryzjerce wziąć pod uwagę informację zwrotną na temat tego jak jej działania wpływają na innych). Ale stało się i mimo tego oczywistego kosztu, zrobiłabym to jeszcze raz – bo uczucie wpływu na rzeczywistość i satysfakcja płynąca z zadbania o swoje potrzeby są bezcenne.
  • Po piąte, możemy odczuwać lęk przed negatywną oceną, rewanżem strony, której mówimy o naszych niespełnionych potrzebach, a tekże lęk przed odrzuceniem czy wycofaniem ciepłych uczuć dla nas (np. w bliskiej relacji)
  • Po szóste,  mówimy sobie, że nas już to nie dotyczy – bo po prostu po raz drugi nie przyjdziemy do tej restauracji czy nie skorzytamy z wizyty u tego lekarza.
    Tymczasem nasz feedback – zarówno do tych osób, jak i ich przełożonych, mógłby uratować przed powtórzeniem tego doświadczenia kolejne osoby. Jestem bardzo wdzięczna prowadzącym serwisy, w których można oceniać produkty, miejsca i usługi oraz osobom, które w nich publikują swoje oceny – jest to nieoceniona pomoc w sytuacjach wyboru. Zamierzam opisać hotel (Arenella Resort na Sycylii), w którym ostatnio spędziłam dwa tygodnie z małym dzieckiem – w czterogwiazdkowym wszechogarniającym zapachu pleśni. Dowiedziałam się, że biura, które sprzedają wakacje w tym ośrodku (TUI, Itaka), mają tego pełną świadomość – hotel po wybudowaniu stał przez rok niezamieszkany i pleśń po prostu jest wszędzie. Kto więc, jeśli nie my – klienci – nawzajem ostrzeże się  przed zrobieniem tego błędu. Oczywiście, zamierzam też rozpocząć procedurę reklamacyjną w TUI, co może da szansę innym – jeśli biuro wycofa ten obiekt ze swojej oferty.
  • Po siódme – w związkach często nie decydujemy się na udzielenie informacji zwrotnej, gdyż wybieramy pozorny komfort „świętego spokoju”. Pozorny, gdyż niewyrażony żal buduje napięcie i poczucie oddzielenia, często kończąc się oddaleniem partnerów i rozstaniem. Wyrażony odpowiednio – może budować bliskość oraz zwiększać intymność. Bardzo podoba mi się stwierdzenie Irwina Kuli z książki „Yernings”, które cytują w swojej książce „Projekt szczęśliwe małżeństwo” Hal i Jenny Runkel „Kiedy ukrywamy cząstkę tego, kim naprawde jesteśmy, przed ukochana osobą, zyskujemy gwarancję, że ona nie pokocha nas w pełni”.

Dużo tu piszę o dawaniu feedbacku, który jest negatywny – nasze potrzeby nie zostały zaspokojone. Tymczasem równie ważna rolę odgrywa pozytywna informacja zwrotna – czyli swojska wdzięczność – poinformowanie kogoś, czyje działania przyczyniły się do spełnienia naszych potrzeb, jak wzbogacił nasze życie. Pisałam już na ten temat bardzo wiele w odcinku „Z determinacją praktykowałabym wdzięczność dla innych”. Wdzięczność wyrażona daje jej adresatom poczucie osobistej mocy oraz po prostu praktyczną informację, czy skutki ich działań są adekwatne do intencji, które za nimi stoją.

Praktyka

Jak najczęściej będę zwracać uwagę na sygnały z ciała, które sygnalizują, ze potrzeby nie zostały spełnione. W takiej sytuacji zastanowię się w jaki sposób mogę o nie zadbać – np. poprzez poinformowanie o tej sytuacji osoby, które się do tego przyczyniły lub mogą się przyczynić do ich spełnienia.

Praktyka

Będę uważna na przekonanie, które czasami kieruje moim życiem, że musze się dostosowywać do innych, że mają oni wyższą rangę, a ich potrzeby są ważniejsze. To akurat przekonanie, które zrodziło się we mnie w dzieciństwie, ale wiele kobiet jest wychowywanych w tym duchu i przywoływane do porządku nawet jako dorosłe. Chciałabym traktować swoje potrzeby jako równie ważne i szukać rozwiązań to uwzględniających.

Praktyka 

Aby moja informacja zwrotna była skuteczna: budowała kontakt oraz zwiększała szanse, że moje potrzeby zostaną dzięki niej spełnione, zadbam o jej formę  (skorzystam tu z zaleceń Nonviolent Communication):

  • będę mówiła o faktach, np. : „W obecności innych klientów wyrażała pani komentarze na temat stanu moich włosów, czyli: tutaj dokładny cytat.”)
  • opowiem o uczuciach, które te fakty we mnie wzbudziły: „to spowodowało, że poczułam bardzo duży dyskomfort i napięcie, bo słyszały to inne osoby plus zaniepokoiłam się o swoje włosy”
  • i połączę jej z potrzebami, które za tymi emocjami stały (szacunku dla mojej prywatności i wrażliwości, odprężenia). „U fryzjera chciałabym swobodnie się poczuć i zrelaksować w przekonaniu, że z moimi włosami wszystko będzie ok. „

mogę też sformułować prośbę na przyszłość (wykonalną, pozytywną). Moja przyjaciółka w podobnej sytuacji u kosmetyczki poprosiła w odpowiedzi na negatywne komentarze na temat swoje cery: „Przyszłam tu po to, aby się odprężyć. Czy mogłaby pani opowiedzieć mi co widzi pozytywnego w moje skórze?”

Praktyka

  • Listę potrzeb powieszę przy komputerze, abym mogła codziennie na nią patrzeć i pogłębiać umiejętność ich rozpoznawania w sobie.
  • Potrzeby fizyczne
    Powietrza
    Pożywienia
    Wody
    Schronienia
    Ruchu
    Odpoczynku
    Snu
    Wyrażenia swojej seksualności
    Dotyku
    Bezpieczeństwa fizycznegoAutonomii
    Wybierania własnych planów, celów i marzeń, wartości
    Wybierania własnej drogi prowadzącej do ich realizacji
    Wolności
    Przestrzeni
    Spontaniczności
    NiezależnościKontaktu z samym sobą
    Autentyczności
    Wyzwań
    Uczenia się
    Jasności
    Świadomości
    Kompetencji
    Kreatywności
    Integralności
    Samorozwoju / wzrostu
    Autoekspresji / wyrażania własnego „ja”
    Poczucia własnej wartości
    Samoakceptacji
    Szacunku dla siebie
    Osiągnięć
    Prywatności
    Sensu
    Poczucia sprawczości i wpływu na swoje życie
    Całości / jedności
    Spójności
    Rozwoju
    Stymulacji, pobudzenia
    Zaufania
    Świętowania zaspokojonych potrzeb, spełnionych marzeń, planów i opłakiwania niezaspokojonych
    CeluZwiązku z innymi ludźmi
    Przyczyniania się do wzbogacania życia
    Informacji zwrotnej, czy nasze działania przyczyniły się do wzbogacania życia
    Przynależności
    Wsparcia
    Wspólnoty
    Kontaktu z innymi
    Towarzystwa
    Bliskości
    Dzielenia się: smutkami i radościami; talentami i zdolnościami
    Więzi
    Uwagi, bycia wziętym pod uwagę
    Bezpieczeństwa emocjonalnego
    Szczerości
    Empatii
    Współzależności
    Szacunku
    Równych szans
    Bycia widzianym
    Zrozumienia i bycia zrozumianym
    Zaufania
    Ciepła
    Otuchy
    Miłości
    Intymności
    Siły grupowej
    Współpracy
    WzajemnościRadości życia
    Zabawy
    Humoru
    Radości
    Łatwości
    Przygody
    Różnorodności / urozmaicenia
    Inspiracji
    Prostoty
    Dobrostanu fizycznego/emocjonalnego
    Komfortu / wygody
    NadzieiZwiązku ze światem

    Piękna
    Kontaktu z przyrodą
    Harmonii
    Porządku
    Spójności
    Pokoju

Reklamy

Przestałabym kolonizować ludzi

8 Mar

Naprawdę to robię. Często zapominam, że inni nie są tu po to by spełniać moje potrzeby. A więc osądzam, manipuluję, krytykuję, gniewam się, wycofuję, sabotuję, dąsam, ochładzam uczucia wobec tego kogoś, kto niekoniecznie chce wyjść mi naprzeciw. Alden Josey, psychoanalityk cytowany przez Jamesa Hollisa w książce „Odnaleźć sens w drugiej połowie życia” uważa, że „skrycie dążymy do skolonizowania drugiej osoby i, podobnie jak większość mocarstw, mnożymy racjonalizacje, mające usprawiedliwić nasze dążenie do zaspokojenia własnych interesów”. Mocna metafora, która sprowokowała mnie do zatrzymania się i przyjrzenia w jaki sposób ja uzurpuję sobie prawo do wykorzystywania innych. Największy podbój odbywa się na pewno na polu bliskiej relacji. Tutaj najłatwiej pomylić bliską osobę z rodzicami (w dodatku idealnymi) i oczekiwać, że nasze potrzeby będą dla niej zawsze na pierwszym miejscu. Gdy się tak nie dzieje, zaczyna się walka o władzę. Jeśli się nie zmienisz, odejdę… Jeśli dalej będziesz robił to, co mi się nie podoba, przestanę cię kochać….będę nieszczęśliwa. Będę wściekła. Obdarzę cię niechęcią. Odgrodzę murem. Nie będę się z tobą kochać. Wycofam swoją aprobatę. Wsparcie.
Wytłumaczeń, dlaczego postępujemy w ten sposób, jest kilka. Czytaj dalej

Pamiętałabym, że czułość zaczyna się od szacunku

8 Gru

Na początku związku na etapie zakochania czułość przychodzi nam automatycznie, wraz z namiętnością i zaufaniem, że jesteśmy bezpieczni i kochani. Po mniej więcej dwóch latach namiętność zmienia się w intymność i wówczas, jeśli o nią świadomie nie zadbamy, czułość zniknie z naszego związkowego pejzażu. Ostatnio bardzo za nią tęsknię – żeby jej doświadczać od partnera, ale jeszcze bardziej aby nią obdarzać. Kojarzy mi się z otwartym sercem, przepływem, obcowaniem z drugim człowiekiem w wielkiej delikatności i zachwycie, w swoim najlepszym wydaniu. Piotr Fijewski w wywiadzie dla Magazynu Charaktery określił czułość „siostrą miłości”, stanem wzruszenia drugą osobą, poruszenia emocjonalnego w bliskim empatycznym kontakcie. A jego żona, Maria Fijewska dodaje: „Czułość jest okazaniem delikatności i uznania  dla wartości, jaką jest druga osobą”.

Zainspirowała mnie rozmowa z moją psychoterapeutką i jej przekonanie, że po zakochaniu bazą i warunkiem koniecznym czułości w związku jest szacunek do partnera czy partnerki. Czytaj dalej

Zamieniłabym poczucie winy na poczucie odpowiedzialności

6 Gru

Przez długi czas wydawało mi się, ze poczucie winy, chociaż nieprzyjemne, ma jednak duży sens – pokazuje gdzie postąpiliśmy wbrew swojej potrzebie troski o innych – czyli ma być takim biciem na alarm, że warto zmienić kurs. Ostatnio jednak rozmowa z psychoterapeutką uświadomiła mi, że samo to uczucie jest jednocześnie bardzo egocentryczne, niekonstruktywne i zatrzymuje nas w miejscu. Kiedy przeżywamy poczucie winy, skupiamy się swoich nieprzyjemnych uczuciach, nasza energia jest zaangażowana w próbę poradzenia sobie z nimi – poprzez racjonalizowanie,  usprawiedliwianie się, użalanie się nad sobą, dokładanie sobie ocen i oskarżeń, wypieranie, itp. Generalnie – nic z tego nie wynika jeśli chodzi o człowieka, którego potraktowaliśmy niespójnie z naszymi wartościami i w jakiś sposób przyczyniliśmy się do jego cierpienia.

Dotarło do mnie, że poczucie winy powinno być tylko pierwszym krokiem. Czytaj dalej

Odnalazłabym swoje plemię

28 Paźdź

Poczucie wspólnoty, poczucie bycia częścią grupy, która podziela moje wartości, docenia mnie i wspiera, to jeden z najważniejszych składników mojego poczucia sensu życia i szczęścia.
Bez miejsca, w którym mogę się dzielić sobą w pełni – swoimi uczuciami, swoimi problemami, rzeczami, które świętuję, swoimi talentami – tracę energię do życia. Poczucie przynależności do grupy ładuje moje akumulatory.

M.J. Ryan w książce „Be happy. Szkoła szczęścia” cytuje wyniki badań, które wykazały, że udane kontakty społeczne powodują wzrost poczucia szczęścia o 30% .

Dorastałam w małym mieście, gdzie więzi społeczne potrafiły były mocne, każde działanie miało swoich świadków i zainteresowanie. Czasami było to męczące, ale z perspektywy anonimowości wielkiego miasta widzę, że dawało poczucie zakorzenienia i przekonanie, że się liczę, że jestem częścią społeczności.

Po studiach trafiłam do podwarszawskiej malutkiej miejscowości, gdzie przez wiele lat brakowało mi wrażenia, że jestem we wspólnocie. Czasami czułam, jakby mnie nie było.

Coraz bardziej swoim życiem zaprzeczamy temu ważnemu biologicznemu popędowi – kiedyś bycie częścią grupy było jedyną opcją, która pozwalała przeżyć. Dzisiaj wydaje nam się, że możemy sobie dać radę sami, a jednak wewnętrznie obumieramy bez prawdziwego kontaktu z innymi, poczucia więzi, poczucia wspólnoty. Dalajlama ( w książce „Myśli płynące z serca”) przywołuje sondaż, który mówił o tym, że większość Amerykanów cierpi z powodu samotności.

Kiedy powstała Dojrzewalnia Róż, nagle okazało się, że grupa osób, z którymi czuję się blisko związana jest bardzo szeroka. To było jednocześnie ekscytujące i kojące doświadczenie – odnaleźć ludzi, którzy dzielą ze mną wspólną rzeczywistość – podobnie widzą świat, ekscytują ich rzeczy z podobnego obszaru, moje działania wzbogacały ich życie. Sama Dojrzewalnia wykiełkowała przecież ze spotkań w grupie kobiet, które dawały mi i Lucynie (mojej partnerce biznesowej) dużo wsparcia i dodawały odwagi, żeby ruszyć w świat i dzielić się tym, co nas inspirowało. Chciałyśmy, aby to doświadczenie – bycia akceptowaną, czerpania siły ze wspólnoty – poznało więcej kobiet. W tej chwili mija 9 rok naszej działalności i do tej pory kilkadziesiąt tysięcy kobiet przede wszystkim dzięki Festiwalowi PROGRESSteron miało okazję posmakować jak karmiące i dodające siły może być odnalezienie „swojego plemienia”. Zaczynamy wówczas pomału wierzyć, że nasze talenty mogą być potrzebne w świecie, że nasze pragnienia są ważne, że to, co nas ekscytuje i daje radość może być życiowym drogowskazem. Często jedyne, czego nam brakuje, to żeby po prostu ktoś w odpowiedzi na opowieść o naszych marzeniach powiedział – tak, musisz to zrobić, świat nie będzie pełny jeśli się na to nie odważysz. A jeśli powie tak grupa bliskich ludzi – nic już nas nie może powstrzymać.

Clarissa Pinkola Estes w książce „Biegnąca z wilkami” pisze: „(…) jeśli niepowtarzalna duchowa wrażliwość jednostki , która zarazem tworzy jej instynktowną i duchową tożsamość, znajdzie się w otoczeniu rozumiejącym i akceptującym, to człowiek czuje niezwykły przypływ sił życiowych. Odnalezienie własnej psychicznej rodziny daje człowiekowi siłę witalną i poczucie przynależności.”

Pamiętam jak żywo moment, kiedy usłyszałam o Europejskim Festiwalu Nonviolent Communication (Porozumienie Bez Przemocy). Zaintrygowana, zajrzałam na jego stronę www i to, co tam przeczytałam, wprawiło moje serce w ekscytujące drżenie. Nie mogłam uwierzyć, że istnieje w świecie duża grupa ludzi, która chce się kierować takimi wartościami jak: budowanie kontaktu w oparciu o potrzeby, empatia, wspólnota, akceptacja dla wszystkich uczuć i potrzeb. Chociaż na festiwalu nie było już miejsc, zrobiłam wszystko, żeby móc pojechać do Danii i doświadczyć tego, o czym przeczytałam. To było jak przybycie po wielu latach tułaczki do prawdziwego domu, haust orzeźwiającego powietrza. Od tamtej pory (a mija już 7 lat), międzynarodowe środowisko NVC to moje plemię, miejsce, w którym czuję się istotna, w którym kontakty z innymi przynoszą ogromną radość, a wspólne działania – podstawowe poczucie sensu. To dla mnie tak ważne, że przez wiele lat kilka razy w roku podróżowałam po Europie na kolejne spotkania i treningi (np. w niemieckie Alpy – samolot plus 4 przesiadki pociągowe), żadna odległość nie była zbyt duża, żeby potrzymać mnie od wyjazdu i cieszenia się spotkaniami tej mojej duchowej rodziny. W Dojrzewalni stworzyłyśmy Szkołę Komunikacji opartej na empatii oraz Studium Nonviolent Communication – w ten sposób mogłam mieć kontakt z trenerami NVC, a m. in. dzięki temu stopniowo i w Polsce zaczęła rosnąć grupa ludzi, która podziela te wartości, więc buduje się „lokalne plemię”. To daje mi dużo radości.

Kiedy w moim życiu pojawiła się córeczka – chociaż stworzyła mi się w ten sposób rodzina – paradoksalnie ogromnie wzrosło poczucie izolacji. Współczesny model opieki nad dziećmi postrzegam jako niezwykle ułomny – zarówno matka, jak i dziecko tracą możliwość przebywania w ważnej dla siebie grupie, spędzając nudny i frustrujący czas w domu. To dla mnie naprawdę trudne i próbuje różnych sposobów, aby zbudować swoje nowe plemię w tych warunkach. W mojej miejscowości próbowałyśmy rozkręcić grupę wsparcia dla mam małych dzieci – chociaż mam mieszka tutaj zatrzęsienie, na spotkania przychodziło 3-4. Trudno mi było to zrozumieć, bo dla mnie były one bardzo wspierające. Nie mogę już tak łatwo podróżować, więc tęsknota za przynależnością jest coraz większa – wygląda na to, że muszę w jakiś inny sposób wziąć sprawy w swoje ręce.

A czy wy macie swoją grupę, swoje plemię? A jeśli nie, to czy nosicie w sobie tęsknotę za poczuciem wspólnoty, byciem w swoim prawdziwym domu, wśród swoich? Czy macie wówczas pomysł jak zadbać o jej spełnienie?

Praktyka

a. Zorganizowanie rozwojowej grupy: ”Gdybym dorosła”.

Ubolewam, że tak rzadko mam okazję widywać i cieszyć się towarzystwem bliskich mi kobiet. To mogłaby być okazja to tego. Wybranie swoich praktyk rozwojowych miesiąca – na spotkaniu bezpośrednim, a potem co tydzień spotkanie na Skypie według formuły coachingowej (co jest teraz, co miałoby być, co mi przeszkadza to zrobić  – tutaj empatia od grupy, co  zrobię w następnym tygodniu ), wsparcie innych cotygodniowe dla swojego mini-projektu.

b. Prowadzenie tego bloga jest próbą zbudowania nowej grupy, postrzegającej podobnie świat.

c. Prowadzenie Programu  „Ambasadorzy Empatii” – daje duże poczucie działania w grupie, którą łączą podobne wartości, może jakaś akcja dla absolwentów albo przyszłych liderów grup empatii?

d. Powrót do lokalnej grupy kobiecej „Uwolnij moc” – poczucie osadzenia, przynależności do lokalnej społeczności

e. Od jakiegoś czasu tęsknię za tańcem, może przyłączenie się do jakiejś tańczącej grupy (warsztaty tańca, spotkania taneczne) połączyłoby dwie potrzeby – ekspresji poprzez ciało i poczucia wspólnoty?

f. Projekt pod roboczym tytułem „Dobra zmiana dla świata”, zaproszenie do udziału znajomych osób, o których wiem, że mają duży potencjał do przeprowadzenia takiej zmiany i chęć, by to zrobić.