Archiwum | wdzięczność RSS feed for this section

Przestałabym kolonizować ludzi

8 Mar

Naprawdę to robię. Często zapominam, że inni nie są tu po to by spełniać moje potrzeby. A więc osądzam, manipuluję, krytykuję, gniewam się, wycofuję, sabotuję, dąsam, ochładzam uczucia wobec tego kogoś, kto niekoniecznie chce wyjść mi naprzeciw. Alden Josey, psychoanalityk cytowany przez Jamesa Hollisa w książce „Odnaleźć sens w drugiej połowie życia” uważa, że „skrycie dążymy do skolonizowania drugiej osoby i, podobnie jak większość mocarstw, mnożymy racjonalizacje, mające usprawiedliwić nasze dążenie do zaspokojenia własnych interesów”. Mocna metafora, która sprowokowała mnie do zatrzymania się i przyjrzenia w jaki sposób ja uzurpuję sobie prawo do wykorzystywania innych. Największy podbój odbywa się na pewno na polu bliskiej relacji. Tutaj najłatwiej pomylić bliską osobę z rodzicami (w dodatku idealnymi) i oczekiwać, że nasze potrzeby będą dla niej zawsze na pierwszym miejscu. Gdy się tak nie dzieje, zaczyna się walka o władzę. Jeśli się nie zmienisz, odejdę… Jeśli dalej będziesz robił to, co mi się nie podoba, przestanę cię kochać….będę nieszczęśliwa. Będę wściekła. Obdarzę cię niechęcią. Odgrodzę murem. Nie będę się z tobą kochać. Wycofam swoją aprobatę. Wsparcie.
Wytłumaczeń, dlaczego postępujemy w ten sposób, jest kilka. Czytaj dalej

Reklamy

Z determinacją praktykowałabym wdzięczność dla innych

25 Lu

Dlaczego praktykowałabym ją z determinacją? W książce „Budda’s Brain” Rick Hanson pisze o tym, że nasz mózg wyewoluował w kierunku przykładania o wiele większej wagi do potrzeb, które nie są zrealizowane, niż smakowania tych, które spełnione są. Pomogło nam to przetrwać jako gatunkowi i jednocześnie pozbawiło automatycznego dostępu do mechanizmu wdzięczności – cieszenia się obfitością, która nam ofiarowuje życie. Dlatego potrzebujemy prawdziwej silnej woli, aby ten proces stał się naszym wspierającym poczucie dobrostanu nawykiem. Mimo wszystko warto zainwestować sporo energii w jego uruchomienie – nie dość, że wdzięczność to metastrategia budowania szczęścia (więcej na ten temat znajdziecie w książce Sonji Lyubomirsky, „Wybierz szczęście”), to jeszcze niezwykle pozytywnie wpływa na nasze relacje ze światem i z innymi. Czytaj dalej

Nie mówiłabym mojej córce, że jest grzeczną dziewczynką

25 List

Wiadomo, „grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam, dokąd chcą”. Uczenie dziewczynek konformizmu i spełniania oczekiwań wszystkich innych na pewno nie zapewni im spełnionego życia na własnych warunkach. Kiedykolwiek słyszę jak w stronę dziecka jest kierowany taki komentarz, coś ściska mnie w żołądku z niezgody – to prawie jak uderzenie. Stawiamy się w roli „boga”, który decyduje jaki jest inny człowiek. Czasem na całe życie. Joanna Berezowska – psychoterapeutka związana z Instytutem Ericksonowskim  w wywiadzie z Tatianą Cichocką mówi, że historie opowiadane przez innych  o nas, często zaczynają nami kierować. Sami zaczynamy pomijać momenty, które nie potwierdzają historii (etykiety), a wzmacniać te, które ją podkreślają. A ponieważ nasza ranga rodzica czy innej dorosłej osoby jest nieswpólmiernie wyższa niż kazdego dziecka, stajemy się odpowiedzialni za to jak się ono postrzega i zachowuje.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego powstrzymuję się od mówienia Jaśminie, że jest grzeczna. A także miła, niemiła, pomocna, spokojna, niegrzeczna, rozbrykana, niesforna, posłuszna, dobra, zła, itp., itd. Czytaj dalej