Tag Archives: Arnold Mindell

Byłabym świadoma swoich rang

14 List

W ostatnich dniach bardzo mnie poruszyła koncepcja rang i konsekwencji wynikających z tego, czy je sobie uświadamiamy czy nie.

Według Arnolda Mindell’a, twórcy psychologii zorientowanej na proces (POP), rangi to zestaw przywilejów, odziedziczonych lub nabytych, których najczęściej nie jesteśmy świadomi. A brak tej świadomości sprawia, że patrzymy z góry na tych, którzy mają mniejsze możliwości, marginalizujemy ich frustrację, wyzwania i cierpienie. „Konflikty spowodowane rangą są wszędzie na porządku dziennym. Słabsi czują się zranieni i wściekli, kiedy silni nie zdają sobie sprawy ze swojej siły. Uświadomienie sobie własnej rangi zmniejsza ogólne napięcie i redukuje konflikty.” To m. in. skutkiem nieświadomości jest terroryzm – wynikające  z totalnej bezradności wołanie o dostrzeżenie rang oraz działanie w kierunku zniwelowania nierówności w dostępnie do przywilejów.

„Ranga psychologiczna jest jak narkotyk, który zmienia naszą świadomość, nie pozwalając nam dostrzec cierpienia innych. Powoduje, że patrzymy na nich z góry i widzimy w nich tylko „ofiary”. Pozwala nam odciąć się od ich problemów, nasze ego nas od nich izoluje. Nawet jeśli kiedyś doświadczyliśmy bólu, teraz nie przejawiamy żadnej ochoty aby pomóc krzywdzonym. Żądamy, żeby czuli się tak jak my, nie chcemy zrozumieć ich położenia.”

Rangi wydają się czymś naturalnym i oczywistym – kiedy próbuję sprawdzić gdzie nie dostrzegam swoich przewag i przywilejów, uderza mnie jak jest tego dużo .

Rasa – nawet w Polsce można zauważyć, że biała cieszy się większym poważaniem niż inne, pozwala na identyfikację z większością.

Polska narodowość – demokracja, stabilność polityczna, pokój, brak walk etnicznych, klęsk żywiołowych (oprócz powodzi), swobodne podróżowanie (moja znajoma nie mogła przez 9 lat odwiedzić syna, którego pozostawiła w Mongolii, bo nie mogłaby legalnie wrócić do Polski, gdzie zdobywa środki na jego utrzymanie i studia), możliwość prowadzenia własnego biznesu, rozwoju, wykształcenia, dostępu do służby zdrowia, jedzenia, możliwość posiadania swojego domu i wiele, wiele więcej.

Klasa ekonomiczna  – mam własną firmę, pracuję w Warszawie, nie muszę się martwić o codzienne przetrwanie jak wielu Polaków. Własna firma daje mi przywilej robienia tylko tego, co jest zgodne z moimi wartościami, decydowania o godzinach pracy i wielu innych rzeczach, spotykania inspirujących ludzi, spełniania życiowej misji.

Wiek – w porównaniu z moją 2-letnią córką mam ogromną przewagę w liczbie możliwości działania i przeprowadzania swojej woli (plus ogromna ranga wynikająca z bycia rodzicem), jestem jeszcze stosunkowo młoda w kulturze, w której ceni się młodość. Alicja Długołęcka, seksuolożka opowiada wywiadzie z Pauliną Reiter w Wysokich Obcasach Extra („Pokaż swoją Pippi”) o fenomenie znikających kobiet – w Polsce kobieta po 50-tce stają się niewidzialne nie tylko dla mężczyzn, ale i dla swoich dzieci oraz na rynku pracy.  Co jest wielkim absurdem oczywiście, bo takie kobiety są w w pełni sił twórczych, mają doświadczenie i przestrzeń na zaangażowanie się w nowe rzeczy. Tymczasem mają już tylko do wyboru zostać aseksualną babcią albo zamilknąć w domowych pieleszach.

Zdrowie – pełnosprawność, wzrok, słuch, mowa, możliwość poruszania się – gdy pomyślę o  6 -miesięcznym leżeniu w ciąży, kiedy byłam całkowicie zależna od innych, zadziwia mnie, jak szybko zapomina się o tym, że te możliwości sa teraz dostępne i ile dają przywilejów w społeczeństwie;

Orientacja heteroseksualna  – o ile łatwiejsze jest moje życie od życia osób o orientacji homoseksualnej w rożnych sferach: społecznej, rodzinnej, zdrowotnej, możliwości zawarcia formalnego związku, adoptowania dzieci (chociaż tutaj akurat mam niższą rangę od tych, którzy zawarli związek małżeński)

Wykształcenie – wyższe wykształcenie daje mi więcej możliwosci zarabiania i szacunku społecznego niż doświadczają tego osoby bez takiego wykształcenia

Bycie w związku – choć coraz bardziej bycie singlem zdaje się być wartością, jednak w mniejszych miejscowościach i na wsiach trudniej się wówczas cieszyć  pewnego rodzaju społecznym szacunkiem. Plus możliwość dzielenia obowiązków, korzystania ze wsparcia  drugiej osoby.

Ranga psychologiczna – umiejętność nazywania uczuć i potrzeb, wyrażania próśb, empatia dają mi przewagę lepszej ekspresji nad moim partnerem oraz innymi, którzy tą umiejętnością nie dysponują.

Zawód – bycie trenerem daje mi więcej możliwości niż gdybym wykonywała pracę fizyczną

Mieszkanie w dużym mieście – ułatwiony dostęp do kultury, służby zdrowia, klientów, itd.

Szczupła budowa ciała – w naszej kulturze bardziej ceniona niż odwrotna

Znajomość angielskiego – możliwość bycia bardziej obecną w świecie, więcej opcji wyboru zawodów, więcej opcji szkoleniowych i samorozwojowych

Podczas warsztatu, który ostatnio prowadziłam, uczestnicy przyglądali się swoim rangom i wiele osób było zupełnie zdumionych, że mozna ich znaleźć aż tyle. Chociażby to, że ma się włosy, albo nie ma się ich za dużo poza głową (gdy się jest kobietą) i w ogóle wygląd który trafia w wymagania mainstreamu – to dopiero jest ranga.  Łatwość pisania, którą ktoś wymienił jako przywilej przypomniała mi o niedocenianej przez osoby, które tym dysponują, randze polegającej na łatwości zabierania głosu w grupie – przez lata cierpiałam w milczeniu, bo nie potrafiłam przełamać swojego strachu przed publicznym wypowiadaniem się. Wielokrotnie rosła też moja uraza do osób, którym przychodziło to z łatwością i zabierały czas i przestrzeń nie dbając o to, że inni cały czas milczą – tak jakby było to tylko osobisty wybór i problem, który w żaden sposób nie wpływa na grupę. Podczas pewnego warsztatu zawiązaliśmy nawet małą grupę wsparcia, aby przyjrzeć się co możemy zrobić, aby pomóc sobie w zabieraniu głosu. Oczywiście, ci, którzy nie mieli z tym problemu, nie byli zainteresowani aby nas w tym wesprzeć, bo zupełnie nie czuli, jaki to jest przywilej i że nie jest to tylko kwestią woli. Wzbudziło to sporo mało przyjaznych emocji wynikających z poczucia bycia niewysłuchanymi i niezrozumianymi. Zabrakło po prostu świadomości tej rangi i wzięcia za nią odpowiedzialności, choćby w postaci wsparcia tych, którzy do nie j nie mieli dostępu (np. zaproponowanie i wprowadzenie procedur, które pomogłyby wszystkim członkom grupy się wyrazić, np. pisemnie, czy w mniejszych grupach – tak, aby mogło to być w jakiś sposób wniesione do całej grupy, lub chociażby proste upewnienie się, że inni milczą, bo nie mają potrzeby nic powiedzieć, czy też mają z tym problem ). Teraz, w roli trenera staram się być uważna na takie sytuacje i czasami sprawdzam w przerwie z osobami, które milczą, czy to naprawdę ich wybór. Nie jestem do końca pewna, czy mężczyźni, którzy wypowiadają się w mieszanej genderowo grupie są świadomi, że kultura i wychowanie sprawia, że kobiety oddają wówczas często przestrzeń i milkną, obdarzając ich swoistą rangą. I czy kobiety są  świadome, że to robią? Oj, przydałaby się jakaś męsko-damska dyskusja na początku takiego spotkania, aby wnieść to zjawisko do świadomości grupy. Mógłby z tej refleksji nad szablonami, w które wtłacza nas kultura  wyniknąć jakiś nowy wzorzec bycia razem  – partnerski i autentyczny, pełen wrażliwości i chęci dzielenia się przywilejami. Marzenie?

A gdzie przejawia się moja niższa ranga?

Na pewno w relacji z partnerem, szczególnie gdy pojawia się dziecko – z automatu to on ma większą szansę, że będzie kontynuował pracę (bo przecież więcej zarabia – m. in. dlatego, że jest mężczyzną) i codziennie miał 10 godzin dla siebie, gdy nie musi się martwić opieką nad dzieckiem.

W byciu kobietą w Polsce – szklany sufit, utrudniony dostęp do polityki, mniejsze płace za tę samą pracę, ogromne wymagania co do wyglądu – od którego uzależnia się powodzenie społeczne – plus presja zarabianie na kolejne kosmetyki i ciuchy.

W byciu matką – to jednocześnie ranga, jak i mniejsze przywileje – zamknięcie w domu z dziećmi, coraz większe wymagania (rodź naturalnie i bez znieczulenia, bądź matką w kontakcie, noś dziecko przez pół roku przy piersi, codziennie gotuj dziecku – i to eko, stosuj i pierz eko pieluchy, dbaj o rozwój dziecka, karm 2 lata piersią – ale nie publicznie, itp., itd), zmniejszone możliwości swobodnego poruszania się, skoncentrowania uwagi, samorozwoju.

Niski wzrost sprawia, że często nie jestem traktowana poważnie. Podobnie z niezbyt donośnym głosem.

Przeżywanie emocji, bycie nieracjonalnym (nie tylko myślenie logiczne) prowokuje często do oceniania mnie jako „słabszą”, trudniej przebić się z informacją dostarczaną przez intuicję w porównaniu z informacją pochodzącą z racjonalnego umysłu.

Trudność w wyrażaniu złości to przyczynek do tego, ze osobom, które tego ograniczenia nie mają, łatwo mnie zakrzyczeć czy zastraszyć gdy zdecydują się na krzyk czy innego rodzaju wyrażenie agresji.

Uderza mnie, jak często jestem niezrozumiana przez osoby, które mają większą tolerancję na niska temperaturę – jestem oceniana, jako dziwna, nadwrażliwa,  zmarźluch, i żadna z tych osób nawet przez chwilę nie cieszy się świadomie przywilejem, który jej się przytrafił, uważając, że to one są ok, a ze mną jest coś nie tak i że marznięcie to mój osobisty wybór.

W byciu pacjentem w Polsce – kiedy podczas ciąży leżałam w jednym z najlepszych szpitali według rankingu akcji „Rodzić po ludzku”, doświadczyłam boleśnie, jak znika cała moja osobowość, godność, prawo do informacji i wyboru,  i prawie wszystkie inne demokratyczne oczywistości. Byłam tylko brzuchem, w którym usiłowano przytrzymać ciążę. Wszelkie próby dyskusji z lekarzami, niezgadzania się na przyjmowanie niektórych leków, spotykały sie z nagonką i groźbą, że oto mogę przestać być leczona. Pacjenci, dzieci i ryby głosu nie mają. Mocna lekcja jak działają rangi, gdy nie są uświadomione przez tych, którzy nimi dysponują. To była też doskonała okazja, aby przekonać się jak to jest nie być pełnosprawną, w całości być uzależnioną od pomocy innych (nie zdarzyło się np. aby pielęgniarka zrobiła mi coś do picia – nawet mimo prośby –  chociaż miałam zakaz nawet siadania, nie mówiąc o chodzeniu).

Czy w tym wszystkich chodzi o świadomość i wrażliwość – uznanie, że moje przywileje to po prostu wielki łut szczęścia i że to, że mam lepiej nie czyni mnie lepszą/lepszym od innych, którzy tego nie mają. Oraz, że w tym miejscu – wdzięczności za to uprzywilejowane miejsce, w którym się znalazłam, może się narodzić empatia i współodczuwanie, a nawet chęć podzielenie się korzyściami, jakie niesie moja wyższa ranga.

Praktyka pierwsza

Mindell zachęca, aby jak najwięcej mówić o swoich rangach – cieszyć się wyższymi i przekazywać innym, jakie wyzwania niosą ze sobą niższe. Ostatnio spotkałam świeżo upieczoną mamę, która we łzach wyznała, że jest w rozpaczy, bo jest okropną matką. Polegało to na tym, że jest jej trudno poradzić sobie z zamknięciem w domu, nagłym skurczeniem większości życiowym możliwości i spełniania swoich potrzeb oraz całą odpowiedzialnością i troską o dziecko na swojej głowie. Była przekonana, że to wyłącznie jej historia, i że wszystkie inne matki radzą sobie koncertowo. To oczywiście skutek tego, że tak bardzo boimy się czasem przyznać, że nie spełniamy społecznych oczekiwań.  Wówczas nie tylko nie doświadczamy wspólnoty wynikającej z trudnego położenia i bardzo niesprawiedliwych oczekiwań względem kobiet w roli rodzica w porównaniu z mężczyznami – ojcami, ale i nie dajemy takiej szansy innym matkom, wzmacniając w nich nieprawdziwe przekonania, że to tylko one nie sobie nie radzą i system społeczny nie ma z tym nic wspólnego.

Rozmowa może wiele zmieniać . W mojej relacji od zawsze borykamy się z różnicami w przeżywaniu rzeczywistości – mój partner to siła spokoju, zaufania do życia, bycia tu i teraz;  ja – przeciwnie – mam bardzo wiele obaw związanych z przyszłością, swoim zdrowiem, często wierzę, że możliwa jest tylko najczarniejsza opcja. Mojego partnera bardzo to złościło bo wydawało mu się, że to tylko mój wybór, który w każdej chwili silnym postanowieniem mogę zmienić i polepszyć swoje i nasze życie. To z kolei doprowadzało mnie do szewskiej pasji i budowało głęboką urazę wobec niego, bo ja wiedziałam, że te schematy mają źródło bardzo głęboko w moich przeżyciach z dzieciństwa i mimo wieloletniej pracy rożnymi metodami nie jest łatwo je przeprogramować.  Kiedy zwróciłam uwagę mojego partnera, że ma on w porównaniu ze mną ogromną rangę psychologiczną, wynikającą z tego, że nie doświadczył równie traumatycznych przeżyć gdy się rozwijał – było to dla niego wielkim odkryciem i bardzo go poruszyło. Był to moment dużej bliskości – poczułam się wreszcie zrozumiana, zobaczona.  Mam wrażenie, że ta świadomość wpłynie pozytywnie na nasze dalsze radzenie sobie z tym tematem.

Podobną sytuację opisuje Mindell.

„Powiedzmy, zę tój partner jest w depresji spowodowanej nadmiernym samokrytycyzmem. Jeśli ty nie cierpisz na to samo, to odczuwasz wobec msiebie szacunek, będący rodzajem psychologicznej rangi. Jesli nie używasz tej rangi świadomie, możesz lekceważyć problem twojego partnera, tracąc do niego cierpliwośc. Możesz też myśleć – „No tak, to typowe dla takich mężczyzn. Nic nie mogę z tym zrobić. W ten sposób popierasz porządek społęczny, przyjmując założenie, że twój partner nie może uwolnić się spod jego wpływu i minimalizując znaczenie tego problemu w ogóle.

W tej samej sytuacji możesz postąpić odwrotnie i pokazać, że społeczeństwo wywiera presję na nas wszystkich, abyśmy lepiej wyglądali, mieli wyższe wykształcenie i aby się nam finansowo lepiej wiodło. Na Zachodzie powinniśmy być raczej konformistami, a nie ludźmi szalonymi, powinniśmy być logiczni, a nie czujący, mocni, a nie podatni na zranienie, szczupli, anie pulchni i mieć jasną, a nie ciemną skórę. Większość wewnętrznych krytyków staje po stronie kultury,  w której dana osoba żyje. Spytaj swego partnera, czy jego wewnętrzny krytyk jest rasistą , seksista, homofobem, antysemitą lub też czy może uwewnętrzni jakieś inne uprzedzenia pochodzące z kultury większości. Badając te kwestie, ty i twój partner przeprowadzacie jednocześnie pracę wewnętrzną, relacyjną i polityczną. Możecie się nawzajem wyzwolić od norm kulturowych i dać sobie wzajemne przyzwolenie na bycie emocjonalnym, wrażliwym na zranienie, dziecinnym, śmiesznym, obdarzonym bogatą wyobraźnią lub bulwersującym otoczenie, i kimkolwiek jeszcze zechcecie być”.

Praktyka druga

Bardzo podoba mi się praktyka wdzięczności za rangi i wynikające z nich przywileje, które przypadły nam w udziale.

„Ciesz się swoimi przywilejami w myślach lub z przyjaciółmi. Bądź wdzięczny(a) za swoje szczęście, za to, że twoje przywileje oszczędzają ci bólu i za sposób, w jaki wzbogacają twoje życie. Bądź szczęśliwy(a), że je masz. Wyobraź sobie, jeśli chcesz, boską istotę dającą ci te przywileje. Spytaj tej istoty, dlaczego otrzymałeś (łaś) te dary. ” – proponuje Mindell.

To także przyczynek do tematu przeprowadzki do świata obfitości – kiedy decydujemy się zauważać swoje ragi i wynikające z nich przywileje, czujemy się niezwykle obdarowani.

Praktyka trzecia

„Ludzie świadomi swojej rangi wiedzą, że wiele swoich przywilejów odziedziczyli i że przywileje te nie są dostępne dla wszystkich. Nie patrzą z góry na tych, którzy mają mniejsze możliwości. (…) jeśli używasz rangi świadomie, to bywa ona lekarstwem. W innym przypadku jest trucizną. Nie możesz pozbyć się rangi, więc może postaraj się, aby wynikło z niej coś dobrego.  (…)  Spytaj innych jak możesz się nimi podzielić. (…) Pomyśl o paru jednostkach lub grupach, które nie mają tego przywileju. Czy potrafisz dzielić się lub używać swoich przywilejów w taki sposób, aby inni czuli się dumni z własnych? Aby potrafili mówić głośno o swoich problemach i uprzedzeniach?”- proponuje Mindell.

Jak mogę używać swoich rang do  do zmieniania moich relacji,  społeczności,  świata?

Co miesiąc wpłacam pieniądze na konto organizacji Avaaz, która, mam wrażenie, ma realne możliwości wpływania na palące światowe kwestie (chociażby wywierając presję na polityków czy organizacje międzynarodowe poprzez petycje podpisywane przez setki tysięcy osób na całym świecie).

Mój profil na facebooku w większości poświęcam na publikowanie wiadomości z obszaru budowania umiejętności współodczuwania i empatii oraz na ważne akcje społeczne.

Bardzo dużo opowiadam o tym, jakie to wyzwanie przez 2 lata opiekować się małym dzieckiem domu, jakie oprócz oczywistych radości jest to frustrujące, męczące, pozbawiające wielu możliwości, w tym niezbędnych mi do życia stymulacji intelektualnej oraz kontaktów z innymi.

Przez 2 lata prowadziłam bezpłatnie program Ambasadorzy Empatii, który miał zainspirować do większej empatycznej uważności i współodczuwania z innymi. Udział w nim wzięło 850 osób.

W rozmowach z partnerem staram się mieć świadomość mojej rangi polegającej na swobodnym mówieniu o emocjach i albo prowadzę ich mniej (wiedząc jaki to dyskomfort dla niego) albo próbuję pomagąć mu empatycznie w wyrażaniu siebie w ten sposób.

Podczas dwudziestu trzech edycji Festiwalu PROGRESSteron wciąż i wciąż mówimy głośno, jakie to ważne dla kobiet, aby realizować siebie, spełniać także swoje potrzeby. Festiwal jest miejscem, gdzie to się dzieje. Pokazujemy drogi wzmacniania siebie:  emocjonalnego, zawodowego, finansowego, itp.

W Dojrzewalni bardzo wspieramy empatyczne podejście w biznesie, organizujemy festiwale (Korporacja z duszą), warsztaty (Leadership from the Heart, Making Cooperation Real), dyskusje.

Chciałabym być uważna na wielkie przywileje, które daje ranga bycia rodzicem. W porównaniu z moją córką mam ogromną możliwość decydowania o swoich działaniach. Miki Kashtan, trenerka Nonviolent Communication z USA zachęcała mnie, aby jak najczęściej przypominać sobie swoje odczucia z dzieciństwa i stawiać się na miejscu dziecka – często bezrefleksyjnie wykorzystujemy władzę jaką mamy nad dzieckiem, na pierwszym miejscu stawiając swoje potrzeby. A także i tutaj chodzi po prostu o współodczuwanie – wczucie się w emocje i potrzeby dziecka i branie ich pod uwagę na równi ze swoimi (potrzeba jest duża kreatywność w szukaniu rozwiązań, które spełnią nasze potrzeby jednocześnie. No i empatia wyrażana wobec dziecka, gdy takiego rozwiązania nie uda się znaleźć. ).

To wszystko to tylko kropla w morzu.

Chciałabym przez następny miesiąc odnaleźć więcej sposobów na dzielenie się moimi rangami.

A co ty możesz zrobić?